• Wpisów: 227
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 20:31
  • Licznik odwiedzin: 29 229 / 1988 dni
 
kaszagryczana
 
Ostatnio brakuje mi na wszystko czasu, dlatego ten wpis pojawia się dopiero teraz ;c
Mam wrażenie, że jest więcej zajęć niż w poprzednim roku. W większość dni kończę o 16:30 i 14:45. Mam przeważnie na 8:00. Po zajęciach trzeba się przygotować do następnych, nauczyć... I tak mija czas. Poza tym jestem merchandiserem w Carrefourze i układam sztuczne kwiaty 2 razy w tygodniu. Tak btw to z firmy Goliat Janusz Polaszek. Polecam gorąco ;3
Wiecie co? Ostatnio się wkurzyłam, bo układałam te kwiaty przez 2 godziny, już miałam iść... Patrzę na początek a tam znowu porozwalane i parę bukietów zupełnie na innym miejscu. Dlaczego ludzie nie potrafią odłożyć rzeczy na swoje miejsce -,- Potem się dziwią, że nie mogą znaleźć ceny. Ale z drugiej strony jakby nie rozwalali to bym nie miała tej pracy.
W związku z brakiem czasu... Czasem nawet nie mam siły już wieczorem odpisywać na sms-y od osób z Queera z którymi piszę.

Chciałabym mieć tak ze 2 tygodnie wolnego. Wtedy zorganizowałabym sobie wszystko na studia, ogarnęła zaległe sprawy, pouczyła się. A w drugim tygodniu nie robiła nic xd Zajęłabym się sobą. Mam ochotę coś namalować, ale nie mam czasu. Nie mam czasu spotkać się ze znajomymi. Ostatnio bardzo brakuje mi kontaktów z innymi ludźmi mimo, że codziennie jestem na zajęciach.

Czuję się przytłoczona....
I ograniczona.

Jest jeden powód przez który tak się czuję.
Domyśliłam się czegoś, co jeszcze pogorszyło to jak się czuję. Nie tylko ja się tego domyśliłam. To na mnie ciąży, gorzej niż poprzednim razem, gdy miałam podobną sytuację. Bo wtedy nie czułam się tak ograniczona jak teraz.
koła.jpg
Weekend nie wystarcza, żeby od tego odpocząć. Naprawdę.

Bardzo chcę wrócić do tego jaka byłam kiedyś. Chcę być bardziej wrażliwa, romantyczna i uczuciowa. Nie podoba mi się pewna część mnie. Ta część, która wydaje mi się "toporna" (nie jestem pewna czy rozumiecie to słowo tak samo jak ja) i kojarzy mi się z tym co mnie przytłacza. Chciałabym ją zmienić. Żeby być sobą, a nie wspólnotą z kimś innym. Sobą, sobą, sobą...

Następna rzecz o której chciałam napisać to... wkurwiłam się. Wiem, że te dziewczyny do których teraz napiszę czytały mojego bloga. Z jedną jadłam kebaba, a z drugą się kiedyś kolegowałam. Nie wiem czy zaglądacie tu nadal. Może już nie skoro nie chcecie mnie znać. Ale... nie rozumiem o co wam chodzi i co wy dalej do mnie macie. Jedna z was opowiedziała swoją wersję znajomości ze mną drugiej (oczywiście tak, żeby wszystko co złe zwalić na mnie i pominąć kilka rzeczy o sobie, a co.),a druga w to uwierzyła i wyrobiła sobie o mnie negatywną opinię. I tak wszystko już wiem. Przykro mi, że nawet nie zapytałaś mnie o to jak to było z mojego punktu widzenia, że opowiedziałaś ten "sekret" innej osobie, a może i osobom. Przykro mi, że myślisz o mnie to co myślisz i czujesz do mnie pogardę z powodu tego co usłyszałaś z jednej strony. O twojej koleżance nawet nie wspomnę. Kiedyś powiedziała, że woli rozmawiać i wychodzić ze mną niż z tobą. Widzisz? Teraz pasuje jej inaczej ; ) Żałuję tylko, że nie posłuchałam mojej intuicji i nie zakończyłam tego wcześniej. A jak jeszcze coś do mnie macie to może podejdźcie i powiedzcie?
A tak... przecież wy mnie nie znacie. Głupio tak podchodzić do nieznajomych, prawda?
Odwdzięczę się wam tym samym:


Religia. W ostatnim poście napisałam, że nie będzie już więcej rozstrzygania co jest dobre, a co złe w oczach Boga. No i nie będzie. Mam inny pogląd na ten temat. Myślała, że już całe życie będę jedną nogą w religii, a drugą poza. Na szczęście już nie jestem. Na dobre. Ulżyło mi dzięki temu. Mam większą jasność widzenia, mniej zaciemnione postrzeganie dobra i zła, no i najważniejsze - mnie rozterek i wątpliwości. Kiedyś zastanawiałam się czy Bóg mnie kocha, czy jest na mnie zły, czy grzeszę kiedy jem mięso w piątek, miałam straszne wyrzuty sumienia, kiedy zrobiłam coś wbrew tym wymyślonym dodatkowym przykazaniom, czułam się źle idąc do sklepu w niedzielę. Zupełnie niepotrzebnie. Tym sposobem pogarszałam swoją sytuację. Martwiłam się o absurdalne rzeczy zamiast np cieszyć się życiem i pięknem niedzielnego popołudnia. Never ever.

Tak dawno nie robiłam tu wpisu, że nawet nie wiecie jak bardzo polubiłam zespół PVRIS.
Tak btw podoba mi się Lynn Gunn hehe
tumblr_nhijblA1Np1tjn80lo1_500.jpg

Ulubione piosenki: www.youtube.com/playlist…

Wpadłam na pomysł, żeby zrobić sobie orzeźwiający napój na bazie wody. Wkładam do dzbanka liście mięty, plastry ogórka i ze 2 plasterki cytryny i zalewam to wodą (nie gorącą). Na następny dzień mam zajebistą smakową wodę do picia <3. Uzależniłam się już hehe
12081189_846492832134993_1973833329_n.jpg

Ostatnia rzecz na dzisiaj.
Jutro mam większość dnia dla siebie, na szczęście... Jezu, jak się cieszę... <3 Ale za mało ;c
Nie bardzo mam ochotę o tym pisać. Na razie nie uważam tego za problem, ale ewidentnie to jest duży problem... Jak pewnie już widać z mojego bloga, zakochuję się w osobach niedostępnych, a odrzucam ludzi którzy są mną zainteresowani... Nie jestem przy tym empatyczna... Próbuję zewnętrznie taka być, bo wiem, że nie należy krzywdzić innych, bo to jest bardzo nie fair w stosunku do nich. Wiem jak takie osoby się czują, ale nie umiem w tym momencie poczuć się tak jak oni. Jestem zimna i niewzruszona. Szczerze mówiąc czuję się też zagrożona. Ciekawe jak mają inni ludzie w takich sytuacjach.

Jealousy is not a good thing, indeed. It overwhelms not only the person which envies, but also people of whom the person is envious...

The only thing I need is more freedom...

Please.... Respect it.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków