• Wpisów: 227
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 20:31
  • Licznik odwiedzin: 27 028 / 1704 dni
 
kaszagryczana
 
Uznałam jednak, że nie straciłam swojej cennej wrażliwości i zdolności do empatii. Mam jej aż za dużo dla osób na których mi w jakiś sposób zależy... Wadą takiej umiejętności jest to, że wczuwając się w czyjś stan czuję to samo i nie wiem co tej osobie powiedzieć i jak ją pocieszyć. Często przez to jestem z siebie niezadowolona i zła...

Za to brakuje mi empatii dla tych na których mi nie zależy tak jak im... Potrafię być złośliwa i zimna jak królowa lodu. Za to mam wyrzuty sumienia... Bo jeśli ten ktoś o kim myślę starałby się TAK dla dziewczyny, której się podoba to JUŻ DAWNO byliby razem... A tak niepotrzebnie się stara mimo tego, że (jak przypuszczam) wie, że mi nie zależy. I przez to sam cierpi, bo wychodzi z siebie, a jest niedoceniany i mi też jest źle, bo nie potrafię tego docenić tak jak on by tego chciał. I czuję się winna. Ale w końcu to nie moja wina, że nic nie czuję.
Nie chcę być niemiła, ale czasem czuję się przytłoczona i "zażenowana" niektórymi aluzjami... Nie chcę nikogo ranić, ale tutaj nie mam wyboru. I nie chodzi o to, że kogoś nie lubię.
Lubię.
I dlatego nie chciałabym tej osoby całkiem stracić. Więc przyjaźnijmy się, ale bez przeginania i niepotrzebnych aluzji. Ok? To dobrze.

Zauważyłam (nie tylko na sobie), że nasza samoocena determinuje to z kim się zadajemy. Z reguły wybieramy ludzi do których myślimy, że pasujemy i przy których czujemy się dobrze. Mając wysoką samoocenę trzymamy się z tymi, których uważa się ogólnie za lepszych - generalnie ładniejszych, lepiej sobie radzących w społeczeństwie, liderów itp (nie dzielę ludzi na gorszych i lepszych, nie jestem taka. Ale czasem ludzie dzielą siebie i siebie nawzajem i stąd wynika ten podział. Przykładem może być gimnazjum, gdzie wymalowane i dobrze ubrane dziewczyny i modni, wyglądający jak modele imprezowicze są "lepsi" od innych). No i taki ktoś z wysoką samooceną nie uważa, że nie pasuje do takiej grupy nawet jeśli może rzeczywiście nie pasuje np wyglądem. Najważniejsze, że dobrze się tam czuje i jest akceptowany.
Natomiast z ludźmi z niską samooceną jest odwrotnie. Stąd mogą być też różne nieporozumienia i problemy.
Osobiście nie uważam, żeby można było nie pasować do jakiejś grupy będąc na studiach. Ale można nie doceniać siebie i dużo stracić czując się gorszym od niektórych osób z którymi może mogłoby się dogadać, gdyby nie bariery wewnętrzne.
A potem szufladkuje się ludzi uważając, że "gorsi są ci z którymi się zadaję, dlatego że ja jestem gorsza". To jak zaraza.
(tak btw, SHE DON'T xd)

Mam nowy telefon! Samsung Galaxy S5 Neo <3 Tata mi kupił xd Nawet się tego nie spodziewałam, bo myślałam, że będziemy jeszcze wybierać. Chociaż już się zgodziliśmy, że ten jest najlepszy ;3 Jak na razie jest zajebisty pomijając to, że bateria szybko schodzi, ale w takich smartfonach to normalka.

W piątek spotkałam się w końcu z Natalą <3 Nie widziałyśmy się jakoś od wakacji... Nie muszę mówić jak było : D Z nią zawsze jest super.
"You make me feel like I’m alive again" (Coldplay - Adventure of a lifetime) <--- spotkanie z nią obudziło we mnie życie. Chociaż na trochę. Jak jestem z ludźmi to jest dobrze.
Nie, nie zakochałam się xd Ale muszę przyznać, że na mnie działa xd

Wracając, gorzej jest jak zostaję sama. Wtedy łatwo wpadam w depresyjny nastrój i ciężko mi z niego wyjść...
Często czuję, że moje życie jest jak guma do żucia. Ciągle ta sama tylko coraz bardziej się rozciąga. Moje życie jest płaskie, monotonne i rzadko wgl coś się w nim dzieje. W tym mieście nie ma już co robić. Ile można chodzić do Focusa i łazić po mieście? Nie pójdę już do Focusa przez następne 2 tygodnie. Chyba że do kina, ale nie mam  na razie ochoty. Nudzi mi się chociaż znalazłabym zawsze coś dla siebie do roboty. Chociażby rysowanie. Ale nie ma nic co by mi dodało życia i głębszych emocji.
Nauka do sesji tym bardziej ich nie dodaje.
Mogłabym spróbować robić napisy i rysunki na koszulach markerami do odzieży, mogłabym jeszcze parę innych rzeczy, ale mi smutno.

Poprzytulać się też nie ma do kogo w sumie. A bardzo teraz tego potrzebuję.

Ostatnio byłam na rozmowie kwalifikacyjnej w sprawie pracy przy organizacji imprez masowych (bardziej dokładnie to chodzi o jakieś promowanie kart lojalnościowych) i laska powiedziała mi, że mam ciekawy tok rozumowania. Szczerze mówiąc w trakcie rozmowy wystraszyłam się tego, że się tam nadaję... Bo tak naprawdę przecież się nie nadaję. Nie jestem wartościowa ani kreatywna (wg siebie). A ta pani raczej była innego zdania. Odpowiadałam normalnie na pytania, ale w pewnym momencie miałam nagły zwrot akcji i chciałam wszystko zepsuć. Na szczęście nie posłuchałam tego impulsu. To był dopiero pierwszy etap rekrutacji. Teraz pozostaje mi czekać na drugi, który już jutro. Co będzie to będzie. Niezbyt mi zależy, dlatego że boję się wszystko potem spieprzyć. Wszystko zależy od moich zmiennych nastrojów.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków