• Wpisów: 227
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis: 353 dni temu, 20:31
  • Licznik odwiedzin: 26 733 / 1650 dni
 
kaszagryczana
 
Na początek opowiem wam do jakich wniosków doszłam odnośnie szczęścia. Chodzi mi o pytanie, które zadałam sobie 2 wpisy wcześniej, czyli: co musi być pierwsze na drodze do szczęścia. Innymi słowami - jaki warunek musi być spełniony jako pierwszy, żebyśmy byli szczęśliwi.
Więc tak: według mnie akceptacja siebie i poczucie że jest się wartościowym jest najważniejsze. Dlatego, że jeśli nie czujemy się atrakcyjnie, coś nam przeszkadza w byciu sobą (czy to w wyglądzie czy w charakterze) to czujemy się gorsi od innych i w efekcie zamykamy się na świat. Izolujemy się od ludzi, wpadamy w czarny świat swoich myśli, a to już prosta droga do depresji i innych chorób psychicznych. Także to jest na pierwszym miejscu. I nie tylko to. Bo akceptować siebie możemy jak jesteśmy sami ze sobą, a co innego jest przy ludziach. Rozwiązanie (albo problem) tkwi w tym, żeby nie wstydzić się siebie (a ja się wstydzę).

Potem do szczęścia potrzebna jest miłość. Albo praca. Sama nie wiem co jest tak naprawdę pierwsze. Kiedyś już się rozpisywałam na ten temat pisząc o tym co jest ważniejsze: pieniądze czy miłość. I nie znalazłam jednoznacznej odpowiedzi.
Z jednej strony miłość (albo coś w tym stylu) daje poczucie bezpieczeństwa, pozwala na to, żeby być bardziej odważnym, pewnym siebie itd. itp. .... . ; )
A z drugiej... Tak sobie ostatnio myślałam chodząc na praktyki, że: załóżmy, że ma się już tą pracę. Chodzi się tam codziennie, spędza pół dnia, wykonuje obowiązki, które zleca szef, "odbębnia" swoje i to wszystko. Potem wychodzi się z pracy i co? I nic. No właśnie. NIC. Pusto.
Chyba to właśnie przed tym cały czas uciekałam i to mnie cały czas dopada. Przez cały rok (akademicki) zasłaniam się studiami, nauką, nie mam na nic czasu albo robię tak, żeby go nie mieć i żeby tego nie czuć. A potem przychodzą wakacje, czyli najbardziej depresyjny czas, bo wtedy pustka najbardziej mnie prześladuje.
Jednym ze sposobów na to jest rozwijanie swoich zainteresowań, które u mnie się wypalają i uważam, że robienie tego na dłuższą metę jest bez sensu, bo większość z tego co robię jest chujowe.
Tak odbiegając od tematu (albo i nie) to prawie zrobiłam jeden piórnik z filcu na sprzedać. Muszę tylko dokończyć jeden element i zrobić jedną poprawkę. Spróbuję go gdzieś wystawić. Ciekawe czy ktoś kupi. Moich bransoletek nikt nie chce (smuteczek).
www.vinted.pl/members/614099-worldofemotions/ubrania

------------------------------------------------------------------------------------------------------
Od poniedziałku chodzę na praktyki : D Bardzo nie chciałam tam iść, bo myślałam że ludzie będą niemili, drętwi i będę musiała robić nie wiadomo co. Szukałam czegoś innego (biura tłumaczeń, biblioteka), ale nie znalazłam, a do biblioteki w życiu bym nie poszła, bo musiałabym sama prowadzić konwersacje dla różnych ludzi z Zielonej.
Nope. Never. Not in my fucking life.
Więc wyszło na to, że nie miałam wyboru i poszłam do M&D. I teraz się z tego cieszę. Chyba tak miało być xd
Ludzie są mili, przyjemni, wyluzowani (hehe), a atmosfera świetna i "rodzinna". Zadania też są w porządku. : )

------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj nie ma inspiracji muzycznych, bo wszystko czego ostatnio słuchałam już mi się znudziło i poszukuję jakichś nowości.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------

Niech ten troll na koniec odda wszystko o czym tutaj nie napiszę : D
troll dad.PNG

Do zobaczenia w następnym wpisie ; )

  •  
  • Pozostało 1000 znaków