• Wpisów:227
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 20:31
  • Licznik odwiedzin:29 503 / 2019 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 


Ma grube nogi -,- Chociaż tata mówi, że są w porządku. Wgl nie podoba mi się to, bo miało być zwiewnie i ogólnie moja wizja była inna. No ale...
 

 
Pierwsza połowa dnia była spoko, nawet bardzo dobrze, a potem się zjebało Tak jakoś... Nie wiem. Mam teraz ferie wgl xd Szłam blisko do Biedronki po jakieś tam produkty i czułam się jakby szkoła na zawsze się skończyła... Ale nie w tym dobrym znaczeniu. Poczułam się tak jakby wszystko się urwało... Jakbym została nagle sama w tym wielkim świecie i nigdy nie miała rozmawiać z moimi koleżankami w tym samym składzie. Życie zrobiło się takie smutne, szare i puste... Ludzie, którzy siedzą cały czas w domu mają przejebane. Np moja mama. Niby to jej wybór, ale gdyby mnie nie urodziła byłoby inaczej. Ale koniec tego. Brakuje mi kogoś kto zrozumie mnie i moją wrażliwość, doceni mnie i to co próbuję robić, nie będzie się śmiał z moich szalonych pomysłów, da mi jakieś wsparcie i nadzieję na przyszłość... Teraz chciałabym z kimś porozmawiać, przytulić się... Ale nie mam do kogo.
Ciekawa jestem co rodzice innych robią w wolnym czasie, o czym rozmawiają i jak rozwiązują problemy. Jak ktoś to czyta i ma ochotę to proszę, niech napisze : )
Niżej następny rysunek. Podziwiam ludzi, którzy projektują spodnie. NIGDY WIĘCEJ SPODNI! Nwm czemu, ale nie lubię damskich nóg, w tym moich też... To jest chyba związane z dzieciństwem : / Ale jestem zboczona ;o Masakra.
Nizbyt pewnie widać, można powiększyć. To z boku to jest przeplatany brązowy pasek/wstążka. Wiosenne spodnie : )
www.ask.fm/potworek26 - zapraszam


Jeszcze coś z dzisiaj, bo nie chce mi się pisać nowej notki xd Dzisiaj moje umiejętności manualne zmalały, nic mi nie wychodzi i się ciągle wkurzam -,- Oprócz tego co niżej zrobiłam dzisiaj ćwiczenia rehabilitacyjne i kawałek arkusza maturalnego z chemii ;33
 

 
Dzisiaj byłam na spotkaniu Caritasu. Za tydzień we wtorek idziemy do hospicjum... Zobaczymy jak to będzie. Dzisiaj wymyślaliśmy sposoby promowania wolontariatu ;3 Moja kreatywność mnie zaskakuje ;o Nie spodziewałam się po sobie takie otwartości xd Wczułam się trochę w takiego ucznia jakiejś szkoły nieświadomego co to jest wolontariat w Caritasie. To nie są jakieś nudy związane z kościołem... To nie ma w sumie nic wspólnego z taką gorszą stroną kościoła, jak ja o nazywam. Jest zabawnie, śmiesznie, można poznać nowych ludzi, wcale nie nudnych i świętych... Basia jest tego przykładem Wolontariusze mogą dużo wymyślać sami. Spotkania są co miesiąc. Caritas to nie tylko rozdawanie żywności ubogim. To też wiele, wiele innycj akcji, spotkań, zabaw itd. Także zapraszam

A teraz o tym co niżej. Na pierwszym zdjęciu sukienka ma być w ruchu, stąd te kreski na dole ;c Na drugim niebieski ma być ciemnym granatem, a ten wzorek na dole w kółku to to samo co na sukni tylko w powiększeniu xd
Fajne?
 

 
Tym razem poszłam do fryzjera i makijażystki ;3 Jak siedziałam u fryzjera i patrzyłam w lustro to miałam straszne kompleksy na punkcie swojej twarzy... Czytałam, że ludzie widzą siebie w lustrze ileś tam razy bardziej atrakcyjnymi niż są w rzeczywistości... Także moja rzeczywista atrakcyjność wynosi -100 xd Ale wszyscy mają kompleksy, mam nadzieję, że dla innych nie jest tak źle jak dla mnie ;d
Ale wyglądałam na początku świetnie haha W ogóle było zajebiście, wspaniale, cudownie, najlepiej
Brakowało mi właśnie takiej imprezy. Jedyne co było nie tak to pomyłka na polonezie z dziewczynami, cekiny na sukience które obtarły mi trochę bardzo rękę i cały wątek związany z... kimś. Ale nieważne : ) Boski nastrój przeważa ;d
Lipdub wyszedł świetnie, część artystyczna też, rozwalił mnie tekst:
- Ile waży kilo czegoś tam?
- Yyy... nie ma tego w kluczu.
Co za szczerość
Tańczyłam z dziewczynami, Olkiem i raz z Rogerem. Kocham moją sukienkę za to, że tak cudnie się kręci ;d Potem przebrałam szpilki na baletki, bo mnie cisnęły ;c Chociaż w wyższych butach wyglądałam lepiej.
Będę bardzo miło wspominać tę wspaniałą noc <3
Jak dzisiaj rozpuściłam całą moją fryzurę to miałam krótsze włosy o jakąś 1/3 przez moje piękne loki <3

W ogóle to jak nie mieć kompleksów, gdy twoja mama mówi ci, że kolega z którym tańczyłaś poloneza pewnie się krzywił, że musiał z tobą tańczyć, myślał, że okropnie wyglądam i inne wyglądają lepiej i że nie umiem tańczyć. I takie tam inne. No ale cóż... Rodziny się nie wybiera.

EN
"So shine bright, tonight, you and I
We’re beautiful like diamonds in the sky
Eye to eye, so alive
We’re beautiful like diamonds in the sky"
(Only in my drems...) ^^

"You’re a shooting star I see
A vision of ecstasy
At first sight I felt the energy of sun rays
I saw the life inside your eyes"

PL
"Więc błyszcz jasno, tej nocy ty i ja
jesteśmy piękni jak diamenty na niebie.
Oko w oko, tak żywi.
Jesteśmy piękni jak diamenty na niebie."
(Tylko w moich marzeniach...) ^^

"Jesteś spadającą gwiazdą, którą widzę,
wizją szczęścia.
Od pierwszego spojrzenia poczułam energię promieni słońca.
Ujrzałam życie w twych oczach."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ostatnio nie mam weny do pisania notek na bloga. Dużo rzeczy z ostatniego czasu jest na asku: ask.fm/potworek26
Czuję się różnie. Raz lepiej, raz gorzej. W sobotę poszliśmy kupić buty na studniówkę, bo miałam mieć na próbę na poniedziałek (i tak próby nie było). A z resztą nie mam ochoty opisywać cyrków z moją mamą. Po przyjściu do domu zrobiłam wszystkie możliwe zadania domowe i nauczyłam się paru rzeczy, a w łóżku jeszcze siedziałam do północy i czytałam vademecum z chemii, żeby tylko jak najmniej wychodzić z pokoju i nie myśleć o tym. Za to na drugi dzień nie chciało mi się robić nic do szkoły xd
Wgl pani Wiesia robi ze mną po kawałku test na sprawdzenie do jakiego zawodu się nadaję. Ona ma jeszcze materiały chyba z przed wojny... ;o Dała mi zestaw różnych zdjęć i kazała mi wybrać te, które mi się podobają. Zdjęcia były czarno-białe, a na zdjęciach telefonistki, kobiety ubrane na modę z lat 20-stych, zero komputerów, telefonów komórkowych... Było np djęcie modelki w bieliźnie, ale była jakaś taka gruba i miała fryzurę z dawnych lat... Na początku jak przyszłam to dała mi test napisany jakimś starym językiem. Żal i porażka. Potem miałam uzasadniać dlaczego te zdjęcia i ciągle te same argumenty xd Bo tworzą coś nowego, coś z tego powstaje itd itp.
Dzisiaj skończyłam wcześniej lekcje jak w każdy wtorek i poszłam do miasta, bo mi się nie chciało wracać do domu ;3 Nie było nawet zimno. Po drodze zajrzałam do dwóch dużych lumpeksów... Mam pomysł na przerobienie czarnej lub szarej koszulki na szerokich ramiączkach. Pomysł wygląda tak: wycinam na przodzie serce i wszywam w to miejsce serce wycięte z koszuli w kratę, najlepiej niebiesko-różową. Z tyłu też coś wycinam i wszywam z koszuli. Fajne?
No i weszłam do tych lumpeksów i tak: w jednym elegancko, ściany, ustawienie stelaży z wieszakami itd a na wieszakach stare, zniszczone szmaty sprzed chyba 10-ciu lat... Wszystko niemodne, nienadające się do noszenia, bluzka pohaczona i znoszona za 23zł. Do przeróbek w sam raz niektóre, ale bardzo mocnych... W drugim to samo, może trochę tylko lepiej. Rozwaliły mnie sandały - pogniecione, zniszczone, porysowane... Ciekawe kto to kupi. Spodnie tak samo. Jeszcze w dodatku dzwony... Rozczarowałam się.
Ale poprawił mi się humor. Potem w domu próbowałam nagrać taniec do Donatelli Lady Gagi xd Niestety pierwsza i ostatnia próba nie wyszła. Potem mama zaczęła się czepiać, że pewnie robię coś złego i odprawiam szatańskie tańce itd. bo wzięłam sobie do tego takie czarne futerko od swetra i moje niebieskie rękawiczki bez palców z "nakładką", które dostałam na mikołajki. W prawdzie jeszcze były papierowe pieniądze do tego, ale nie zauważyła xd Zamknęłam się w sobie i zrobiło mi się smutno. A było tak fajnie... Dlaczego jak jest dobrze to zawsze musi się coś zepsuć? Dlaczego nie może być cały czas dobrze? Czuję i widzę, że nie zasługuję na szczęście... Jak jest dobrze to wydaje mi się, że tak nie powinno być, że to jest źle i ja nie mogę się cieszyć. Nie mogę uwierzyć, że mogłabym być szczęśliwa cały czas. Na obozie, gdy byłam z daleka od domu, prześladowało mnie takie uczucie, że za długo jest pięknie i że zaraz może się coś spierdzielić. Tak jakby radość była dla mnie zakazana... To jest okropne i nikomu bym tego nie życzyła.
http://pokazywarka.pl/06zfvn/ - co do tego to nie mam słów... Potem takie dzieci mogą np masturbować się w przedszkolu przy innych np, bo jeśli to jest normalne, wszyscy to robią, nikt nie zabrania itd to dlaczego by nie. Nie będę wnikać głębiej, bo mi się teraz nie chce, a poza tym nie interesuje mnie sposób myślenia ludzi, którzy pisali te książki i ich ideoligie. Mnie np nikt nie uświadamiał, a wszystko wiem. Co magia internetu... Co prawda zasoby internetu stawiają to wszystko w innym świetle. Nie wiem do końca jak doszłam do tego wniosku i w jaki sposób stwierdziłam, że seks tam, a w rzeczywistości to co innego. Nie wiem, może sobie wyobraziłam wszystko, uczucia i po prostu poczułam, że to nie tak, tylko inaczej. Ale odbiegam od tematu. Nie chcę mieć dzieci, więc problem wychowywania mnie nie dotyczy xd A co do Boga to dlaczego dzieci miałyby w Niego nie wierzyć... Wiara w Boga to nic złego. Potem dziecko może sobie wybrać czy chce wierzyć, czy nie, ale myślę, że powinno najpierw poznać Boga i wszystko, a dopiero potem zdecydować. Poznać Boga. Niekoniecznie złe strony kościoła i religijności. Najgorsi są fanatyczni rodzice. Nie przeżegnałaś się przed kościołem, Bóg też się do ciebie nie przyzna, możesz już nie chodzić do kościoła, nie umiesz przyznać się do Boga, szatan cię opętał, wróć na właściwą drogę, nie chodzisz na roraty, zaniedbujesz wiarę, grzeszysz ciągle, ty Boga się nie boisz??, Bóg cię pokara za to i inne takie. Najbardziej wkurza mnie obłuda. Tutaj co niedzielę do kościółka, Panie Boże kocham cię, Jezus jest taki dobry, pomaga mi, wgl kocha mnie, cytaty z biblii, pouczanie innych, medaliki, obrazeczki, różańce, srańce, a z drugiej strony do "bliźnich": stary dziad jesteś, głupia krowo, siermięgo, zamknij mordę, nic nie umiesz, leniu itd.
Albo starsze kobiety. Na piersi naklejka z Maryją i wydziera się na ludzi z najgorszymi wyzwiskami... Dlatego nie lubię religii i kościoła samego w sobie. Dla mnie Bóg to co innego niż kościół. Pomijając wszystkie rozterki duchowe, że Bóg nie kocha takiego śmiecia jak ja i jestem u Niego na końcu listy to moja wiara jest w porządku. Czasem wierzę bardziej, czasem mniej. Pisałam kiedyś o tej ironii związanej ze spełnianiem przez Boga próśb ludzi. Takie pytania o istnienie Boga...
Kto mnie przytuli na dobranoc? ;c
  • awatar Believe in the good life ♥: @Agnes Kessy K: o Boże.. już 12-sto latki biorą się za seks? Do czego ten świat zmierza..
  • awatar Believe in the good life ♥: @Agnes Kessy K: <3
  • awatar Agnes Kessy K: a z drugiej strony to prawda...sex tam a tu to co innego....widzisz Nati ostatnio 12 letniej dziewczynce odradzałam sex z 14 letnim kolegą bo stwierdziłam że koleś naoglądał się pornosów a tak na dobrą sprawę nie wie skąd się dzieci biorą....nienawidzę tego, brać się za coś a nie widzieć tego konsekwencji :( cud że ja myślałam zanim...i że nie otaczam się zboczonymi psycholami :o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
  • awatar Believe in the good life ♥: @Demonologia: pmalowałam pustą połówkę orzecha włoskiego w środku niebieską farbką i wsadziłam tam serduszko wycięte z płatka kosmetycznego pomalowane czerwonym markerem ;3 Nie wiem jeszcze co z tm zrobię xd
  • awatar Demonologia: powodzenia w tym robieniu czegoś fajnego :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Znalazłam ten obrazek i przerobiłam kilka zdań, bo do mnie nie pasowały.
Ale trzeba w końcu przestać się dołować. Czas zaczać mieć wyjebane.
PS. nie mam teraz ochoty na rozkminy, ale jak będzie mi się chciało to niedługo o czymś napiszę.
 

 
Sylwester minął mi spokojnie, jak zawsze. Byłam w domu z rodzicami, oglądaliśmy telewizję, nie było większych spin i kłótni. Było OK. O północy składaliśmy sobie życzenia, oglądaliśmy fajerwerki z okna i z balkonu xd Pierwszy raz spróbowałam jakiegoś alkoholu - szampana Wypiłam kilka łyków, ale nie smakowało mi to. Nienawidzę wszystkiego, co gazowane. Potem powiesiliśmy nowy kalendarz. Poszłam spać przed 2 nad ranem, bo jeszcze oglądaliśmy TV. Jak mi się nudziło, między jedzeniem paluszków, a oglądaniem występów, takie tam coś:
Jeśli chodzi o postanowienia noworoczne to tak:
- więcej optymizmu
- więcej wiary w siebie
- wyszukiwanie w każdym dniu więcej tego, co pozytywne niż tego, co smutne i dołujące
- mniej stresowania się (jeśli dam radę)
- więcej odwagi
Czyli taka praca nad sobą, swoim zachowaniem i charakterem.
Teraz też o nauce:
- muszę wyszukiwać wszelką motywację do nauki, zewsząd
- nauka 30-sto minutówkami (pomaga)
- robienie jednowieczorowych planów
Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie
Chciałabym wziąć udział w pewnym konkursie. Wiem, że na pewno nie zajmę wysokiego miejsca i nic z niego nie będzie, ale chciałabym wziąć. Mam nadzieję, że mi się uda i zdążę.

Śniło mi się dzisiaj... Że byłam z Lady Gagą, Zaynem z 1D, jakimś starszym panem i kimś jeszcze i ukrywaliśmy się przed jakąś bandą, która chciała nas zaatakować i sobie nie odpuszczała. Ukrywaliśmy się najpierw w jakimś opuszczonym baraku, a ja się strasznie bałam, że oni nas zauważą ;c Przechodzili koło tego budynku i nas szukali, a tam były duże okna... Potem przyszedł starszy lekarz, badał mnie i starszego pana. Gaga się mną opiekowała xd Lekarz zabrał windą tego pana i znaleźliśmy się na moim osiedlu. Za nami było pole, a potem las. Przyszła moja ciocia i koleżanka (która była jakimś szpiegiem), a ja zauważyłam tą bandę w lesie i musieliśmy uciekać, bo byli bardzo blisko ;c I się obudziłam. To było przerażające...
Ale schiza ;c
 

 
Już po świętach. Ale zaraz, przecież okres świąteczny jeszcze trwa! Szkoda, że nie ma śniegu, bo te święta były takie wiosenno-jesienne. Kilka dni przed świętami było mi nawet gorąco w mojej grubej kurtce ;3
Na wigilię pojechaliśmy do babci (albo cioci - jak kto woli) do Nowej Soli. Było bardzo miło, tak inaczej. I było mniej osób niż zazwyczaj - 16 razem z nami. Gdyby przyszli wszyscy, wszyscy, to by było jakieś 25 osób. Nie było mojej ulubionej kuzynki Klaudii ;c Ale wigilia się udała. Objadłam się, aż nie mogłam się ruszać xd Poszłyśmy potem z mamą na 22 na pasterkę i spotkałyśmy w kościele właśnie Klaudię z Arkiem. Cały czas swędziało mnie oko w kościele ;o Pewnie przez tusz. Dostałam w prezencie pierścionek, kubek (taki fajny z bałwanem ;3), pomadkę, perfumy, słodycze i zawieszkę baletnicę. Uwielbiam żarty wujka xd Szkoda, że wigilia tak szybko się skończyła ;c Potem pojechaliśmy jeszcze raz do Nowej Soli, odwiedziliśmy Klaudię u jej mamy, poszliśmy wszyscy na cmentarz, potem do babci. Kocham koty drugiego wujka <3 Jeden jest taki kochany, mogę położyć na nim głowę, głaskać go, a on tak cudnie mruczy ; * Mraśnie <3 Drugi podrapał tatę ;c Poznałam dziewczynę kuzyna Kamilę, przyszedł inny wujek z ciocią... Też było bardzo miło Zastanawiam się, co Kamila i ciocia Sabina takiego robią, że tak pięknie wyglądają... Chyba zapytam je przy następnej okazji o jakieś rady ;3 Wyglądają idealnie. Nawet babci poprawił się humor później.
Święta to wspaniały czas <3
 

 
Wszystkie razem wyglądają jak kicz rodem z Szachownicy, ale osobno myślę, że nie byłoby tak źle
1. sweter - chujowo widać. na dole i przy rękawach jest kratka niebiesko-czerwona (jak od koszuli) tylko że wszyta w sweter na dole - mówiłam, że chujowo widać, co nie xd
2. sweter
3. sweter
4. spodnie - nie kolorowałam, żeby nie zaciemniać
  • awatar Nathalie ♥: @ZnawcaMody: mała to jest tylko twoja pała -,- nienawidzę, jak ktoś tak do mnie mówi albo pisze -,- fak ju.
  • awatar Gość: Przykro mi, ale muszę cię powaidomić że to słabe i sie nie sprzeda, kurde mol i co to za wulgaryzmy, ty mała NG, he?
  • awatar Gość: Super i zapraszam też do mnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Sad, but true. Prawdziwa historia. Ze szczęśliwym zakończeniem, bo piękny królewicz żyje długo i szczęśliwie. W bajkach nikt nie współczuje brzydkim królewnom. Wszystko, co brzydkie jest spychane na margines albo ginie, jeśli nie przemieni się w ładne. Tak samo, jak w życiu. Piękny królewicz nigdy nie będzie interesował się brzydką i odrażającą królewną, zwłaszcza, gdy ma więcej hajsu od niej. Brzydka królewna musi umrzeć, by piękny królewicz był szczęśliwy, a bajka się zakończyła po prawie trzech latach. THE END.
 

 
Jutro wigilia, a ja nie czuję świąt ;c Nie ma śniegu i jest tak jesiennie... Więcej napiszę po świętach. Mam zamiar jutro odłożyć na bok wszystko, co sprawia mi ból i cieszyć się ze świąt. To nic, że teraz płaczę. I tak wszystkich to jebie.
Mój aniołek ;3
 

 
Mam z kim tańczyć polonezaa!
Dzisiaj (raczej wczoraj, bo już po północy ;3) byłam jako wolontariuszka na wigilii dla biednych (albo ubogich - chyba lepiej brzmi xd) z Caritasu. Było fajnie, chociaż najpierw nie wiedziałam, gdzie mam przyjść. Na początku była msza św. na którą spóźniłam się jakieś pół godziny ;p Potem rozdawałyśmy jedzenie w takiej sali, dzieliliśmy się opłatkiem z biednymi, śpiewaliśmy kolędy... Lubię takie akcje, lubię bycie wolontariuszem. Bardzo lubię pomagać innym i sprawiać im radość. Lubię, jak ludzie są szczęśliwi i się uśmiechają : ) To dowodzi, że nie jestem do końca egoistką... Mogłoby być więcej takich akcji. Robię się też dzięki temu bardziej otwarta. Moje twarde serce wzruszyło się na końcu, gdy ci wszyscy ludzie byli tacy radośni, uśmiechnięci, rozpromienieni... Wszyscy trzymali się za ręce i było tak bardzo miło

Tak poza tym (będę pisać, że dzisiaj bo dla mnie dzień się jeszcze nie skończył) to dzisiaj mam ochotę wszystkich albo pozabijać albo olać i zawładnąć światem. Chociaż władza nad światem nie jest mi potrzebna... Jakbym ją zdobyła, to bym powiedziała: róbcie, co chcecie, wasze życie. Tylko nie krzywdźcie innych i nie szkodźcie im. No i nie zabijajcie. Tyle. (Okres coraz bliżej...)
Dzisiaj (czyli wczoraj) w drodze ze szkoły... A z resztą. ON ma mnie w dupie. I Bóg też ma mnie w dupie. Ja pierdolę... Moja wina.

Ten świat nie ma uczuć.
ask.fm/potworek26 - zapraszam
 

 
"Bramy więzienia nie otworzą się dla mnie
Pełzam na dłoniach i kolanach
Och, sięgam po Ciebie
Cóż, jestem przerażony tymi czterema ścianami
Te żelazne kraty nie mogą utrzymać mojej duszy
Wszystko, czego potrzebuję, to Ty
Przyjdź, proszę, wzywam Cię
I krzyczę po Ciebie
Pośpiesz się, bo spadam
Pokaż mi jak to jest
Być ostatnim, który się trzyma na nogach
I naucz mnie odróżniać dobro od zła
A JA POKAŻĘ CI, CZYM POTRAFIĘ BYĆ
Powiedz to dla mnie
Powiedz to mi
A zostawię to życie za mną
JEŚLI POWIESZ, ŻE WARTO MNIE RATOWAĆ
Bramy niebios nie otworzą się dla mnie
SPADAM Z POŁAMANYMI SKRZYDŁAMI
I WSZYSTKO CO WIDZĘ TO TY
Mury tego miasta nie darzą mnie miłością
JESTEM NA KRAWĘDZI 18. PIĘTRA
I, och, krzyczę po Ciebie
Przyjdź, proszę, wzywam Cię
I wszystko czego potrzebuję od Ciebie
To to, żebyś się pośpieszyła, bo spadam

Pospiesz się, bo spadam"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
I już niestety po rekolekcjach. Szkoda, że nie trwają dłużej. Dobrze jest się tak rozerwać, odpocząć od codziennego toku zajęć w szkole, pośmiać się ze znajomymi... Dobrze, że nie musieliśmy przychodzić najpierw do szkoły na zbiórkę, tak jak gimnazjum. To jest moim zdaniem bez sensu. Idą do szkoły, a potem ze szkoły zasuwają na pieszo do kościoła. Jakby nie mogli od razu z domu przyjść do kościoła. Ale przepisy ważniejsze, bo jak się coś komuś stanie..... Tak. Wkurza mnie to. My na szczęście już tak nie mamy, bo w większości jesteśmy już pełnoletni ;3
Pierwszego dnia na początku, gdy usiadłam z przodu z Ankami, Koką i Olkiem myślałam, że będzie nudno i poważnie. W tym roku zaprosili siostry zakonne Miłosierdzia Bożego. Wcześniej jakoś nie lubiłam sióstr zakonnych, nie przepadałam za nimi. Kojarzyły mi się z zasadami, koniecznością ich przestrzegania i surowością życia. Taki ascetyzm. Ale zobaczyłam, że te siostry wcale takie nie są. Są radosne, twórcze, zabawne... Co nie oznacza, że chciałabym wstąpić do zakonu, bo nie chciałabym xd Nie ciągnie mnie do takiego życia. W każdym razie w pierwszy dzień było bardzo zabawnie Potem pojechałam do szkoły na koło z matmy, chociaż mi się nie chciało.
Następnego dnia... było inaczej. Zaczęło się od rana. Płakałam przez mamę, bo znowu darła się na tatę, poza tym trzaskała szafkami. Jak już zacznę płakać i zduszę to w sobie, to potem łatwo się na nowo rozklejam... Na rekolekcjach w tym dniu właśnie często stawały mi łzy w oczach... Powstrzymywałam się, żeby się tam nie rozpłakać. To, co mówiły siostry było tak bardzo związane ze mną... I potem spowiedź. Po spowiedzi już myślałam, że się rozryczę, ale ogarnęłam się. Głupio by było płakać siedząc wśród znajomych, koło Olka i Ani... Poza tym miałam wtedy tusz na górnych rzęsach ;3 Potem poszliśmy wszyscy do Biedronki po pieluszki Ksiądź kazał je przynieść na akcję "Pieluszka dla maluszka" zamiast ofiary na tacę xd Było zabawnie ;d Potem pojechałam do szkoły. Okazało się, że jednak zwolnieni z wf-u mogą tańczyć poloneza, więc przyszłam.

Od dłuższego czasu czuję, że nie zasługuję na miłość Boga. Czuję się gorsza niż inni. Wydaje mi się, że Bóg mnie nie kocha tak jak innych i jestem u Niego na końcu listy. Bo inni są lepsi. Nie umiem być idealna. Siostra mówiła, że Bóg kocha każdego człowieka, bez względu na jego grzechy. Mówiła, że nie wytyka nikomu jego grzechów i nikogo nie potępia. To mnie bardzo poruszyło... Mówiła o porozrywanych sercach... Ratunkiem dla nich jest Bóg, który może to wszystko naprawić. Ale wydaje mi się, że On mnie nie chce. Dlaczego miałoby Mu zależeć na kimś takim jak ja? Na świecie są miliony innych ludzi, bardziej wartościowych, którzy zasługują na Jego miłość... Po co miałby kochać takie niepotrzebne coś, co istnieje przez przypadek i jest błędem rodziców...? Błędów się nie akceptuje, błędy się usuwa. Dzisiaj siostra mówiła mniej więcej tak: gdy ktoś mówi ci, że jesteś głupi, wariat itd to zaczynasz w końcu w to wierzyć. Twoje poczucie własnej wartości spada. Ale jest Bóg, który cię kocha... To mnie mocno dotknęło... Moja mama od zawsze chyba powtarza mi właśnie, że jestem głupia, ciemna, nic nie potrafię zrobić, wyzywa mnie od krów, baranów, siermięg, kiedyś cymbałów, ale już jej się znudziło pewnie to słowo, mówi, że wstyd jej jest się do mnie przyznać, nic dla niej nie znaczę i inne... Odzywa się do mnie tak, jakby mnie nienawidziła. Ma do mnie jakąś pogardę... Popsułam jej życie. Nie chcę o tym myśleć. Przyzwyczaiłam się już do tego. Dla mnie to codzienność. Więc dlaczego Bóg miałby mnie kochać skoro taka jestem i nic nie znaczę?

Więc przyszłam na 11:30 na tego poloneza. Stałam najpierw jak debil na tym holu przy tej ławie, podczas gdy reszta ze sobą rozmawiała. Czułam się okropnie. Nienawidziłam siebie za to jaka jestem i za to, że czułam się najgorsza z nich wszystkich... Okazało się, że na sali jest jakiś mecz i musieliśmy poczekać do 12.30. W międzyczasie mieliśmy się wpisać parami na listę. Tak wyszło, że nie mam pary... Więc wpisałam się sama. W sumie było mi wtedy bardzo przykro... Tak. Później wszyscy czytając tą listę, z czegoś się śmiali. Nie było trudno zgadnąć z czego... To było naprawdę przykre... Poszłam do Anek do pokoju i okazało się, że nie wiedziały, że jest próba na 12.30. Skończyło się na tym, że tańczyłam z jedną z nich, jako chłopak. Ostatecznie nie było tak źle, chociaż czułam się jak ostatnia ofiara. Było mi przykro i smutno z powodu tego wszystkiego...
Dzisiaj siostra poprosiła mnie z Koką, żebyśmy machały niebieskim materiałem symbolizującym wodę xd Wybrała 12 apostołów i zrobiliśmy scenkę, w której św. Piotr chodził po wodzie ;d Śmieszne to było Dzisiejszy dzień był o wiele lepszy od wczorajszego Nawet na kółku z biologii nie było tak źle... Muszę uważniej czytać zadania, bo robię dużo błędów z nieuwagi Nie mam motywacji do życia...

Nie ma kurna anonimowych komentarzy, bo jesteście złośliwi -,- Jak komuś się chce, to komentarze na asku: ask.fm/potworek26
Hejty i złośliwości będą od razu usuwane, więc możesz je sobie darować...
 

 
Ostatnio pisząc z Iwonką przypomniałam sobie o opowiadaniu, które pisałam ponad rok temu. O miłości. Przeczytałam je pierwszy raz od bardzo długiego czasu i stwierdzam, że zmieniłam się od tamtej pory... Nie dokończyłam tego opowiadania z kilku powodów, ale urwałam w ciekawym momencie. Tylko, że sama nie mam pomysłu, co mogłoby być dalej... Właściwie to nie myślę teraz o tym. Skończyło się na tym, że Marta i Nataniel będąc razem w pokoju usłyszeli podczas burzy głośny huk na korytarzu i postanowili wyjść i sprawdzić co to było xd Nigdy w życiu nie opublikuję tutaj tego opowiadania (długie trochę). Było na wcześniejszym blogu. Tam jest tak dużo zakamuflowanych odniesień do pewnej osoby... Do osób w sumie, bo postać Agi też się tam pojawia, nawet nie zmieniłam imienia No ale miałam pisać o sobie i mojej zmianie. Czytając to opowiadanie stwierdzam, że kiedyś byłam bardziej uczuciowa. Teraz zrobiłam się bardziej zimna i obojętna. Przestałam ufać ludziom i wierzyć w uczucia. W tym opowiadaniu jest takie bezgraniczne zaufanie, wiara, szczerość, miłość, przywiązanie, wszystko co płynie prosto z serca... Nie wiem, czy teraz potrafiłabym to dokończyć pisząc tak samo, jak przedtem. Teraz na miejscu uczuciowej, potrzebującej miłości, wrażliwej, potrafiącej kochać, bezgranicznie ufającej ludziom Marty znalazłaby się zimna, wyrachowana, egoistyczna, nieufna, obojętna i bezuczuciowa, za przeproszeniem, suka. Jednak tylko z wierzchu. Chciałabym wrócić do tego, jaka byłam kiedyś. Gdybym teraz spotkała na swojej drodze kogoś wyjątkowego, pewnie nie liczyłabym na nic, byłabym bardziej nieufna, ostrożna itp. niż kiedyś. Wtedy za bardzo chciałam... Fakt, że nie umiem rozmawiać z ludźmi, szczególnie z takimi, którzy wywierają na mnie duże wrażenie... Jestem za to na siebie zła. Dalej mi zależy. Tak, lol żal, jestem idiotką. Boję się, że następnym razem też tak będzie, jeśli będzie mi na kimś zależeć... Boję się tego bólu przez który spadam na dno. Fakt, że zrobiłam niedawno coś, żeby go stłumić, gdy osiągnął punkt kulminacyjny... (też moja wina, bo mogłam nie pisać tego debilnego komentarza) No pomogło, ale środki już wyczerpane, bo potem nie pomaga. Z resztą prawie nic już nie widać. Nieważne. Gdybym pisała opowiadanie i wplotłabym to co zrobiłam, Marta (bohaterka) na pewno nie wybaczyłaby Natanielowi od razu jakby przyszedł, zobaczył to i ją przeprosił, nawet gdyby zrobił jej coś, bo nie wziął leków i nie byłaby wobec niego aż tak bardzo uczuciowa. Musiałby się bardzo starać i dłużej z nią rozmawiać, żeby ją do siebie przekonać. I w tym momencie miejsce akcji - psychiatryk jeszcze bardziej pasuje...

Piszę sobie na asku z Kubą <3 Jest w szpitalu, bo miał niedawno przeszczep nerki, ale za tydzień wychodzi. Ma chłopaka Michała xd Napisał, że myśli sobie, że ma fajną rodzinę. U niego wszyscy ze sobą gadają, śmieją się przytulają i nie ma żadnych spin. A ja tak to czytam i takie... łał. Że tak może być... U mnie nie ma dnia bez spiny, narzekania albo obrażania czy wyzywania. Nie chcę być kiedyś taka, jak moja mama, nie chcę nikogo krzywdzić, nie chcę, żeby ktoś czuł się przeze mnie źle... Podziwiam jego rodziców za to, że umieją normalnie ze sobą żyć. Dlatego on jest taki bezpośredni, pewny siebie, ale też miły i ma szacunek np do mnie. Zaczęłam się zastanawiać, jak inni rodzice podejmują decyzje, jeśli każde z nich ma inne zdanie... Kuba napisał, że jego rodzice spokojnie ze sobą rozmawiają, a potem idą na kompromis. Moi rodzice nie rozmawiają. Może też dlatego ja nie umiem rozmawiać z innymi... Bez sensu to opisywać.
Mam zły dzień.
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nienawidzę pisać czegoś, jak źle się czuję, ale jak już weszłam tutaj i mam taki szybki internet w telefonie (raz na jakiś czas), to skorzystam z tego i coś napiszę ;3 Zatrułam się obiadkiem ze stołóweczki... Tak. Nie wiem, co oni tam wrzucili... Może lepiej nie wiedzieć xd Ostatnio nie mam weny, żeby pisać na jakiś konkretny temat. Zdecydowałam, że zdam jednak rozszerzoną chemię, ale matematykę w takim razie podstawową. Jak zobaczyłam mój wynik z próbnej (26/50) to stwierdziłam, że nie ma sensu zdawać rozszerzenia... W dodatku straciłam 5pkt (10%) na głupich błędach... Np zamiast odjąć - dodałam, albo nie zauważyłam znaku... Straszne.
Maturkę z chemii bym napisała dobrze, gdybym się nauczyła, ale niestety... Zdarza się. Nie wiem jeszcze ile mam.
Dobra, sama siebie wkurzam, że piszę o szkole i o nauce. Przejdźmy dalej.
Pisałam niedawno z Adrianem ;3 Piżama mu się podobała jednak A już myślałam, że nie ;c Poprawił mi tym humor Miło jest wiedzieć, że podoba się komuś coś, co (zbyt mocne słowo) - "tworzę".
Mam takie wrażenie, że ludzie mnie nie zauważają... Serio. Mojej obecności itd. Czuję się czasem tak, jakby mnie nie było... Ale to lepsze niż gdyby zwracali na mnie uwagę z negatywnych powodów lub mnie wyśmiewali, obrażali czy coś... Ale nie o tym mowa. Po prostu czuję się trochę odizolowana i niedoceniana. Pewnie ktoś zaraz powie, że to moja wina, bo powinnam podchodzić do ludzi itd. Spodziewam się tego ;33 Ale tak się zastanawiam... Ja mam do wszystkich podchodzić, a do mnie nikt ;3 Tak z tego wynika. Że to ja do was nie podchodzę i nie rozmawiam (też prawda). A wy to nie możecie do mnie podejść i porozmawiać, co nie? xd Nie rozumiem tej logiki. Może jestem trochę egoistyczna... xd Mam bardzo dużo barier i konfliktów w sobie. Boję się czasem ludzi ;o Straszne xd. Teraz jak zacznę wypisywać wszystkie moje "obawy" to... Lepiej nie xd Zbyt absurdalne Podczas rozmowy z Adrianem stwierdziłam, że muszę iść spać, bo zaczynam dziwnie się zachowywać -,-
Idę robić 50000 zadanek z chemii i uczyć się z biologii, bo nic nie rozumiem -,- Chcę w końcu skończyć ten sweter z aniołkiem, ale jakoś nie mogę się za to zabrać... Też straszne. Dobranoc <3

WCHODZĘ DZISIAJ NA FEJSA I DOWIADUJĘ SIĘ, ŻE JESTEM W ZWIĄZKU Z JAKIMŚ ARABEM ;OO
KONIEC ŚWIATA SIĘ SZYKUJE...
  • awatar Believe in the good life ♥: @PrzyjacielNaWznak: znajdę pewnie jak pójdę na studia ;3
  • awatar Gość: no to podejdź tam do kogoś i heja a nie kurda patrzysz sie i czekasz aż cie arab przytuli. męża szukaj a nie chemii sie ucz koszto
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
I hate myself. I wszyscy już mnie pewnie nienawidzą. Sama siebie nienawidzę... Porażka, po prostu porażka za porażką...
Ciekawe czy jest cenzura...
 

 

Słabe, jak wszystko.

Miałam nie być pesymistką ;3
Próbowałam pomalować sobie dzisiaj rzęsy xd Wyszły na lewym oku, na prawym nie. Ogólnie to nie wyszły, bo się troszkę skleiły ;c Będę próbować dalej W końcu dojdę do perfekcji i wyjdę tak z domu xd
Jutro zdjęcia... O 11.35. Ciekawe jak wyjdę. Będą skrócone lekcje ;3

Nie jestem pewna, czy to, co chciałabym robić w przyszłości jest właściwe... Może powinnam zostać lekarzem, farmaceutą czy kimś tam i robić coś tam związanego z nauką...? Ale to nie są moje marzenia. Ja nie chcę tego robić. Nie wiem...
Zaraz pójdę zrobić coś z moimi włosami.