• Wpisów:227
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 20:31
  • Licznik odwiedzin:29 234 / 1987 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dziwnie się czuję kończąc tę szkołę. Matury pozdawane, wszystko napisane... Wyniki znam tylko z ustnych, z angielskiego z rozszerzenia 27/30 czyli 90% a z polskiego 20/20 czyli 100%. Ale i tak dla niej pewnie kłamię. Musiała zadzwonić do mojej koleżanki i spytać się czy na pewno polski był na 20. Polskim się zdziwiłam... Bo prezentacja poszła mi dobrze, wszystko powiedziałam, ale odpowiedziałam po połowie na każde z dwóch pytań... Ale widocznie wystarczyło xd Były podchwytliwe...

A tak btw to drogi anonimowy hejterze: najpierw dowiedz się jak wygląda ustna matura z angielskiego, a dopiero potem o niej pisz. Poza tym naucz się poprawnie pisać. Sądząc po twoim stylu to pewnie jeszcze nie skończyłeś podstawówki... : / Żałosne. Masz tu mojego aska, możesz się tam wyżyć: ask.fm/potworek26

Najbardziej boję się tej okropnej pustki, która pewnie pojawi się podczas tych wakacji... Jak podczas każdych w sumie. Przerażające jest uczucie, że świat jest pusty, nie ma na nim ludzi, z którymi jestem w jakiś sposób związana. Wszyscy będą gdzieś daleko, a ja znowu będę czuć się samotna... Chyba, że coś się zmieni, że będę gdzieś chodzić, wyjeżdżać, coś robić... To uczucie najbardziej mnie przeraża.
Żeby zaufać Bogu potrzeba dużej wyobraźni i odwagi... Ja się jeszcze boję. Ciekawe, czy tak naprawdę Bóg mnie kocha tak jak innych... Ludzie mówią, że kocha wszystkich tak samo. Ale to ludzie mówią. Ciekawe, czy Bóg jest taki jak oni mówią...

Mówi się, że czas leczy rany. Ale on je tylko przysypuje pudrem, który może się zsypać w każdej chwili. Chociaż jakaś tam jego warstwa zawsze zostaje... Gdy zostanie gruba, jest w porządku. Ale przez cienką widać swoje zranienia... I to boli. Tylko, że inaczej. Poza tym puder czasu jest zbyt lekki i jest go zbyt mało, żeby przykryć głębsze i ciągle rozrywane rany. Żeby to naprawić, może musi przyjść ktoś i z własnej woli je zabandażować i czuwać nad nimi aż znikną...? Nie wiem.
Warto jeszcze wierzyć w miłość?

-------------------------------------------------------

Zarządzanie sprzedażą.... Hmm... Nie wiem. Przyszłość jest zagadką do rozwiązania.
 

 
No to na początek o maturach. Nie wiem jak mi poszło, zobaczymy. Nie sprawdzam odpowiedzi. Zdam na 100%, 50% też na pewno będzie, więc tak źle to nie jest Przede mną jeszcze biologia, ustny z angielskiego, ustny z polskiego i chemia... Tak szczerze to wolałabym pisać jeszcze raz oba poziomy z angielskiego w jednym dniu i siedzieć na egzaminach do wpół do 18 niż pisać biologię i chemię. Angielski najmniej męczy. W przerwie poszłam do pokoju Anek i Koki xd Dziękuję za poprawę humorku Śmiech to zdrowie
Napisałabym o moich ostatnich przemyśleniach na temat moich uczuć, refleksji o sobie i wgl wszystkim, ale to zbyt prywatne. O części tego wszystkiego może wiedzieć tylko ktoś kogo to dotyczy, więc... Koniec tematu.
Wracając do matur, najbardziej z tych co jeszcze zostały boję się chemii... Zdam pewnie, tylko pytanie na ile... Tsa...
Tata z jakimś gościem ostatnio mi doradzili, żebym szła na dzienne studia na coś związanego z biologią, a na drugim roku zapisała się na projektowanie ubioru... Chciałam zrobić odwrotnie, że najpierw pójść na projektowanie, a jak to by nie wyszło i nie miałabym potem pracy to wtedy na coś z biologią. Zobaczymy jeszcze. Może pójdę na dzienne na jakiś lajtowy kierunek typu dietetyka czy coś tam, żeby pójść(ale potem chujowo by było siedzieć całymi dniami w gabinecie i nie robić nic produktywnego...) a potem na projektowanie. Chodzi mi o to, żeby z mojej pracy coś powstawało i żeby było widać tego efekty i żeby widzieli je też inni ludzie. Nie wiem, czy mnie rozumiecie... Bo mnie jest ciężko zrozumieć... ;c Ale mam nadzieję, że mnie rozumiecie xd
Ostatnio miałam awarię mózgu po maturze z matmy... Pojechałam autobusem spod szkoły do Tesco, żeby się odstresować w sklepie. Byłam masakrycznie głodna i chciałam sobie kupić coś do jedzenia. Spieszyłam się na autobus z powrotem, więc wzięłam tylko podkład (wreszcie jakiś normalny, jasny, nie zostawiający śladów na ubraniach, tamten krem z pudrem wyrzuciłam, nigdy więcej takich badziewi -,-) Miss Sporty to fajna firma w sumie, dobra i tania. XD No nieważne, poszłam do kasy i zapomniałam o jedzeniu : / Potem przyszłam na przystanek i było jeszcze 20 minut do autobusu, więc poszłam pieszo, bo nie było AŻ TAK daleko. Po drodze zobaczyłam strumyk i przypomniałam sobie, że idąc wzdłuż strumienia można dojść na moje osiedle, więc poszłam tamtędy i po drodze się zgubiłam Tak, to ja xd I mój wypalony mózg po matmie : / Doszłam gdzieś tam, nie wiem gdzie i wyszłam lasem na drogę koło jakiegoś zakładu i potem musiałam iść jeszcze kawałek do domu. LOL
Wgl ostatnio kupiłam czarne naboje do pióra do rysowania i wydawało mi się, że mam gdzieś jeszcze jakieś stare pióro na naboje... Mam pióra, ale one są na zwykły atrament, taki wpompowywany. Najpierw nie mogłam znaleźć tego, aż w końcu po sprzątnięciu biurka się znalazło, tylko, że jest zepsute -,- Kurde. Ale w Auchanie jest po 2,99zł więc kupię to. XD
Podobno kobiety kiedy są smutne wydają więcej pieniędzy... Prawda.
Tak samo jak smutni więcej się śmieją i samotni więcej śpią.
Palce mnie bolą...
Wczoraj pojechałam z tatą do wujka po rower do jego komisu... Tata sobie kupił, a ja nie, bo były same stare i dziwne, a ja chcę fajny, niezardzewiały i dopasowany do mnie ;3 A ten taty jest na mnie za duży ;c
Mam ochotę coś zrobić, coś stworzyć... Tylko nie mam mózgu przez naukę ;c Wgl to jak mam dobry humor to mnie wszędzie nosi.
Ostatnio byłam tak nerwowa, że mdliło mnie na widok jedzenia... Przestawiam się na fotosyntezę. Może mam chloroplasty...? ;o Troszkę schudłam przez to wszystko i lepiej chyba wyglądam. Może mam teraz 39kg... Nie wiem, I don't care. Jest OK, tylko muszę zadbać o włosy, bo są zniszczone i mi wypadają ;c Podetnę po maturze.
Wstawiłabym jakąś piosenkę, tylko nie wiem jaką.
 

 
Ostatnio pisałam mało przemyśleń i refleksji... Wszystko przez matury. Które się jeszcze nawet nie zaczęły... Wczoraj cały dzień myślałam, że jest niedziela i jutro już piszę polski. Ogarnęłam przy nastawianiu alarmu, że jest sobota... Straszne. Chcę mieć to już z głowy jak najszybciej. Jestem strasznie zestresowana, chociaż mam gdzieś te wyniki. Ale chcę dobrze to wszystko napisać, bo tak wypada : ) Głupio by było, gdyby źle mi poszło. Dlatego się postaram. Z takim nastawieniem mogę lecieć na lajcie, ale nie umiem. Boli mnie brzuch, kłuje mnie w sercu, serce mi kołacze, mam zawroty głowy, mdli mnie, mam napady płaczu, doły i wgl masakra. Wraca to wszystko co było po powrocie z obozu na wakacjach... Tylko może na razie mniej intensywnie. Wszystko z nerwów. Jakby jeszcze tego było mało, moja matka denerwuje się bardziej ode mnie i tym samym wnerwia mnie jeszcze bardziej... -,-
Życie jest trudne. Mam nadzieję, że kiedyś będzie lepiej.
Mój tata wybrał się odwiedzić rodzinę do Łukawicy i dzisiaj wraca.
Fajnie.
Chociaż pewnie znowu będą spiny z matką. Ona się wszystkiego czepia. Praktycznie każdego słowa, które on powie. Nawet nie mogę z nim normalnie porozmawiać jak ona jest w domu. : /
Wgl cieszę się, że kończę tą naukę. To jest chyba najgorszy okres w życiu oprócz starości. Chodzi się do tej szkoły, pracuje się więcej niż w normalnej pracy i jeszcze nikt tego nie docenia, wszyscy mają w dupie starania, nic się z tego nie ma i w dodatku nikt za to nie płaci. Można się starać, siedzieć nad książkami dniami i nocami, a i tak będzie źle i za mało i nikt tego nie doceni. Nauczycieli nie obchodzą moje oceny, a matka nigdy nie była, nie jest i nie będzie ze mnie zadowolona. Niech się pochwali sobą, a nie moimi ocenami, kurde.
Natrafiłam dzisiaj na ten wątek na jakimś forum: http://www.nerwica.com/brak-mi-o-ci-w-dzieci-stwie-emocjonalnym-baga-em-na-ca-e-yci-t33203.html
Tam jest napisane, że na miłość nie trzeba zasłużyć, bo na miłość zasługują wszyscy... To takie... dziwne... Nie jest to może dobre określenie. Inne? Nie wiem jak to napisać. Po prostu stykam się z nowym "odkryciem"... Nie mogę zrozumieć, że ktoś mógłby mnie kochać za to, że jestem, żyję i chodzę po tym świecie... Bo ludzie zakochując się w kimś kierują się jego wyglądem, charakterem, stylem, osobowością, zainteresowaniami, tym co robi, jak to robi i mnóstwem innych wytycznych. Czyli wynika z tego, że na miłość (i przyjaźń tym bardziej) trzeba zasłużyć. Bo nikt się w tobie nie zakocha ani nie zaprzyjaźni, jeśli nie przykłujesz uwagi tej osoby. A żeby przykłuć uwagę trzeba się starać, coś robić, być kimś, czyli np idealnie wyglądać, mieć wspaniałe cechy charakteru, mieć bogaty wachlarz zainteresowań i robić coś w kierunku każdego z nich, pokazywać to, być aktywnym wszędzie, robić coś dla tej osoby i jeszcze mieć hajs. Takie wnioski z osobistych obserwacji. I teraz czytam, że na miłość nie trzeba zasłużyć... Może to co napisałam to bzdury...? To czym w takim razie ludzie się kierują? Dlaczego jedni są dla innych bardziej atrakcyjni, a inni nie? Dlaczego ludzie odrzucają niektórych?
To wszystko (przyjaźń i miłość) jest strasznie skomplikowane...

Chciałabym kiedyś wyprowadzić się do Australii : ) Jeśli oczywiście nie zmieniłabym zdania, jakbym zobaczyła jak tam jest naprawdę. Na pierwszy i drugi rzut oka wszystko jest fajnie. Normalne miasta, nie jakieś starodawne i nie zbyt nowoczesne typu New York itd, za miastem dziki busz, gdzie można się zrelaksować... Plaże, oceany czy tam morza... Angielski w miarę ogarniam. Chyba nie byłoby tak źle xd I najlepsze schronienie w razie III wojny światowej, która ma się rozpocząć niedługo po wybudowaniu w Polsce tarczy antyrakietowej USA i zjednoczeniu Europy... Poczytajcie sobie o planie trzech wojen. Dwie sprawdziły się w 100% więc trzecia nadchodzi zgodnie z planem... : / To naprawdę przerażające, że światem rządzą Illuminaci, wyznawcy szatana i wszyscy ludzie są im podporządkowani... Dlaczego Bóg na to pozwala? Sama teraz zadaję sobie to pytanie. Dlaczego ich nie pozabija czy coś albo nie zniszczy szatana? Dlaczego pozwala na te wojny, które były w planie tych opętanych masonów? To jest niesprawiedliwe. Na bezużytecznej była przepowiednia jakiejś Wangi, ale te daty raczej się nie sprawdzą. Dziwne jest tam to, że najpierw po ten wojnie cała Europa jest totalnie zniszczona, Stany Zjednoczone w większej części też, Chiny chyba też, chociaż nie pamiętam, bo to one wszystko planują (I DLATEGO CHIŃSKI RZĄD PREFERUJE CHŁOPCÓW OD DZIEWCZYNEK, ŻEBY MIEĆ WIĘCEJ ŻOŁNIERZY!) a za kilkanaście lat wysyłają statek kosmiczny na Wenus... To jest niedorzeczne. Zamiast inwestować w odbudowę świata, wysyłają statek kosmiczny... Chyba, że wszystko będzie tak zniszczone, że lepiej będzie zamieszkać na innej planecie niż zaczynać wszystko od nowa na ziemi. Ale wróćmy do rzeczywistości... Jutro matura. I jak ja razie żadnej wojny w najbliższym czasie nie będzie. Amen.
  • awatar I'm feeling close to you!: wbij i zostaw coś po sobie ! Zajrzyj, jak sie spodoba skomentuj :) daarita.pinger.pl/m/21759669 :)
  • awatar Rosies's point of view ♥: Hej ! Świetny blog :)Będę zaglądać tu częściej. Dopiero zaczynam, może wpadniesz do mnie ? Wszystkie komentarze i opinie mile widziane ;) + Zapraszam do obserwacji :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Chciałabym kiedyś nauczyć się jeździć na desce i grać na gitarze klasycznej i elektrycznej : )
I chciałabym nie czuć się zraniona...
 

 
Mam ochotę napisać notkę. Jestem wykończona nauką, maturą, moją matką, życiem, egzystowaniem, oczekiwaniami, presją, czasem i wszystkim. Powoli przestaję dawać sobie z tym radę. Wpadanie w doła właśnie zaczyna się od obojętności na wszystko... Nie chcę o tym myśleć, bo im więcej myślę tym jest gorzej. No i zapomniałam co chciałam napisać. Mam zamiar napisać nowy tekst do piosenki "I hate everything about you" Three days grace, bo spodobała mi się i jest bardzo emocjonalna. Refren zostawię chyba taki jak jest. Zobaczymy. Chociaż I don't hate everything about him...
Ostatnio myślałam sobie o tym, że moje dzieciństwo się już skończyło. I w sumie mam parę wspomnień. Jedna grupa jest z wczesnego dzieciństwa. Pamiętam jak leżałam w wózeczku (;o) i nie lubiłam jak mama kołysała tym wózkiem, bo kręciło mi się w głowie xd Teraz już wiem dlaczego dzieci tak szybko się uspokajają przez kołysanie, potrząsanie i takie inne rzeczy. Bo tego nie lubią i chcą żeby ich matki jak najszybciej przestały to robić : D Zabawne. Działki, spacery z mamą, z tatą... Ale też czułam się strasznie samotna w domu, bo nie wychodziłam z nikim na dwór. Chciałam mieć gadającą ośmiornicę, którą kiedyś zobaczyłam w bajce, żeby mi dotrzymywała towarzystwa xd Piękne wakacje nad morzem, w Niechorzu, Pogorzelicy, nad jeziorem w Łagowie : ) To jeszcze ten fajny czas. A potem poszłam do szkoły. I od tej pory nie mam dobrych wspomnień. Tyranie all day, wyzywanie za czwórki w podstawówce, szkoła muzyczna... Teraz nienawidzę szkół muzycznych, nie interesuje mnie muzyka klasyczna, występy muzyków i inne takie. Mam do tego uraz. Wszędzie MUSIAŁAM być najlepsza. Nigdzie nie wychodziłam, z żadnymi koleżankami. Gimnazjum było najgorsze. To był najgorszy czas w moim życiu. Nigdy więcej... Nie dość, że wyglądałam jak jakiś posraniec all the time w kitce, mundurku, dziecinnych ciuchach, wszyscy mnie obgadywali, a czułam się jak gatunek podludzia to jeszcze mnie wykorzystywali, bo uczyłam się najlepiej w klasie i bdb w szkole. No life, no parties, learning all day all night. Pamiętam, że nie poszłam na połowinki w gimie, a bardzo chciałam iść i zamiast tego uczyłam się na następny dzień na kartkówkę z chemii. I co z tego, że dobrze ją napisałam. Gunwo. A i tak mnie wyzywała, bo wg niej źle się uczyłam, bo w międzyczasie miałam czwórki, jakieś tróje czasem wpadły. Przesrane. Liceum może trochę lepsze, ale w sumie tak samo. Tylko, że wyglądam lepiej i lepiej się czuję. I ludzie są inni : ) Wątpię, że ktoś chciałby mieć takie życie jak ja.

Kanonizacja Jana XXIII i Jana Pawła II... Nie wiem czemu, ale jakoś nie przeżywałam tego święta. Może dlatego, że dotknęłam mnie już obojętność na wszystko. Wgl świętość kojarzy mi się z zasadami, byciem poważnym, smutnym, skromnym do granic możliwości, pokornym itd. Święty w moim wyobrażeniu nie ma życia, stroni od ludzi, poucza wszystkich dookoła jak mają żyć, jest zarozumiały, wywyższa się, bo jest z Bogiem, a Bóg z nim i nie chce się dzielić Nim z innymi, bo inni nie zasługują na Niego tylko on, bo on jest najlepszy i najwspanialszy. Możliwe, że mam trochę wypaczoną wizję człowieka świętego... Ale dziwne, bo stworzyła się na podstawie mojej matki... Nie wiem czemu. Może dlatego, że ona jest taka niby święta. A raczej za taką siebie uważa. A tak naprawdę to jest obłudna. Może i się modli, chodzi do tego kościoła, ale po jej zachowaniu tego nie widać.
W dniu kanonizacji poszłam z nią do kościoła na koncert, żeby urozmaicić sobie życie. Myślałam, że to będą takie piosenki religijne w stylu scholi, że będzie super nagłośnienie, gitara i te sprawy.. Ale był kwartet smyczkowy i jakaś pani, która śpiewała operowo. Najpierw było nudno, potem się rozkręciło. Poszłam robić zdjęcia i nagrałam ulubioną pieśń mojej mamy na końcu. Także spoko. Fotograf to fajny zawód, jest się na każdej imprezie, w środku, wszystko się widzi, słyszy, super. Tylko mało płatny. Projektant mody już lepiej : )
A skoro już o modzie mowa to dodam kilka fotek z serii różności:
I'm so fucking awesome ;3
Kocham to zdjęcie, jest takie super <3
Fuck yeah przytulam się do lustra
W granacie mi nie do twarzy, więc granatu nie dodaję xd Granat to kolor zasad.
Oks, czas iść spać, bo jutro na chemię i na polski. Muszę pokazać plan, wnioski i skonsultować prezentację.
Chcę być kiedyś sławna. Ale nie, że moja osoba tylko chcę, żeby sławne było to co będę robić. A chcę być sławna, bo chcę, bo lubię jak mnie ludzie doceniają, nie lubię siedzieć na końcu, lubię coś tworzyć. Może trzeba być pieprzonym geniuszem, żeby się wybić, ale nie zależy mi na razie na żadnej zagranicy, Paryżach, Nowych Jorkach i innych takich, bo to też duża odpowiedzialność... Ale na pracy w jakiejś znanej firmie np na początek czy coś w tym stylu. Wgl nie wiem... Czasem ogarnia mnie zwątpienie. To takie dziwne...
I wgl ze złych rzeczy czasem wychodzą też dobre. Gdyby nie fakt, że on mnie ignoruje, nie starałabym się może zmieniać i dążyć do czegoś, jakichś celów... Wszystko ma swoje dobre strony.
Pozdrawiam Iwonkę, która pisze piękne wiersze, takie dojrzałe i mądre : ) Wbijajcie tutaj i przeczytajcie:
http://iwa1.pinger.pl/#_=_
Tęsknię za Agą, za Kasią i za Iwonką <3 Aga, przetrwamy tą maturę <3
Przypomniały mi się moje wierszyki... Tsa... Chociaż były szczere. No dobra, są. : )
 

 
Na zakończeniu w urzędzie marszałkowskim było bardzo sympatycznie, śmiesznie, luźno, zarąbiście Szkoda, że nic nie zjadłam, bo myślałam, że umrę po pierwszej godzinie xd Potem robiłyśmy sobie fotki z dziewczynami <3 Bardzo poprawił mi się przez to humor Wczoraj przeczytałam wreszcie książkę, którą dostałam od Koki na urodziny. "Na czacie z Panem Bogiem". Jest świetna! Mam nadzieję, że Bóg jest taki jak jest tam opisany...
Potem oczywiście humor musiał mi się zjebać przez moją matkę, bo nie miałam świadectwa z paskiem. Przez całą drogę wyzywała mnie od głupków, siermięg i innych takich. To bardzo bolało... Ale tylko wewnętrznie. Spodziewałam się tego, przez całe życie to robiła. Chociaż zawsze byłam wzorowa. Nigdy nie było dobrze, zawsze byłam złym dzieckiem. Jej się nie dogodzi nigdy. To trzeba przetrwać. Jest dobrze jak jej nie ma.
Potem poszłyśmy do Focusa. Ja poszłam coś zjeść.
Piosenka z dzisiaj:
Pozdrawiam z DekaSmak z Focusa
When your dreams all fail
When the curtain's call
Is the last of all
They say it's what you make
I say it's up to fate
It's woven in my soul
I need to let you go
Your eyes, they shine so bright...

Czasem cisza boli bardziej niż słowa, wiesz...?
Chociaż w przypadku mojej matki cisza jest zbawieniem.
 

 
próba wpisu akeufhaofi
 

 
Święta minęły mi świetnie! Upiekłam babeczki <3 Najpierw nie wyszły dobrze, bo spieprzyłam budyń ;c Ale zjedliśmy i upiekłam jeszcze raz ;p Wyszły już lepsze <3 W Wielkanoc pojechaliśmy do babci... Nie lubię babci. Ale uwielbiam koty wujka ;3 XD
A dzisiaj byłam z tatą na spacerze. Doszliśmy lasami aż do drogi prowadzącej na Raculę. Trochę się zmęczyłam... Ale było świetnie! Zdjęcia zobaczcie tutaj:
http://fearofemotions.deviantart.com/gallery/
Poza tym w sobotę znalazłam trochę czasu, żeby namalować mój następny projekt.
Szkoda, że nie wyszło tak jak w mojej wyobraźni xd Może same szkice byłyby lepsze...?
Mam już w głowie projekt następnej sukienki ;3

Wpis z wcześniej:
Dzisiaj miałam bardzo zajęty dzień... ;3 Wstałam, wykąpałam się, zrobiłam jakieś zadania z matmy (mam problem z niektórymi, kto mi pomoże? ;c), poszłam porobić zdjęcia!! Efekty zobaczcie tutaj:
fearofemotions.deviantart.com/gallery/
Potem byłam z mamą w Auchanie, jadłam tortillę z frytkami. Tortilla jest w sumie taka średnia... Myślałam, że będzie smaczniejsza. Chociaż może tam tak źle ją przyrządzają... Hot-dog był tam ohydny : / No ale... xd Ostatnio ciągle jem batoniki musli.. Już mam ich dość
Byłam jeszcze w kościele, na liturgii Wielkiego Czwartku...
Wgl tak sobie myślałam... Że nie mogłabym mieszkać na wsi. Tam się nic nie dzieje, jest nudno, wszędzie daleko, ludzie tylko siedzą w domu albo pracują na polu. Są tacy tradycyjni w złym znaczeniu tego słowa. Ale przyroda mnie fascynuje... Często też jest tak, że widzę coś magicznego tam, gdzie inni widzą tylko zwykłe rzeczy, np jak mój tata xd To takie dziwne, bo ja mówię: patrz, jakie piękne! Widzisz to? Wow... A tata nic nie widzi xd Czasem trzeba się oderwać od codzienności, wejść w magiczny świat przyrody, bez ludzi, pobyć ze sobą sam na sam. I potem wrócić do świata doładowanym energią xd
Zakończę ten wpis jakąś muzą, bo mnie wszystko rozprasza.
To jest spoko.

Wpis z jeszcze wcześniej:
Dziwnie się ostatnio czuję. Tak... no właśnie nie wiem jak. Tak dziwnie i inaczej niż zawsze. Ta pogoda jest dziwna. Poszłabym dzisiaj porobić zdjęcia, bo jest tak ładnie na dworze, roślinki są takie piękne, żonkile, tulipany i różne inne... Ale za bardzo wieje. A jak wieje to wszystko się rusza -,- Wyłączy ktoś wiatr?
Nie umiem pisać na tej klawiaturze, ciągle coś naciskam : / A ten laptop jest od kilku miesięcy w domu...
Założyłam sobie instagrama (world_of_emotions) w sumie dzięki Agnieszce, bo gdyby ona mnie nie poprosiła, żebym wstawiła jej tam zdjęcia to by mi się nie chciało xd I tak zaczęłam sobie coś tam przeglądać... I stwierdziłam, że bez sensu się zamartwiać. Czas wziąć sprawy w swoje ręce i przestać się bać. Chociaż to w moim przypadku nie jest takie proste. Bo strasznie trudno jest mi się do czegoś zabrać. Jak ja sobie pomyślę, że coś zrobię to nachodzą mnie takie myśli, że ja tego nie zrobię, nie wyjdzie mi i wgl masakra. Chciałabym być taka genialna jak on... Teraz jestem jakieś dwa poziomy niżej... Idę do przodu swoim tempem. Ale moje tempo jest wolne. Przez wiele rzeczy. Np przez nią. Przez jej ciągłą krytykę wszystkiego co robię i wszystkiego czego nie robię. Przez szkołę też. Przez przygotowanie do matury. Przez to, że tu mieszkam.
Niedługo zapodam coś speszal faszyn moda męska ;3 Nie wiem jak mi wyjdzie. Myślę obrazami...
Ta pogoda mnie męczy. Nie wiem co się ze mną dzieje.
Byleby zdać tą maturę, zarobić kasę może na ankietach i pisaniu reklam, na jakiejś pracy wakacyjnej... nie wiem... nad morzem, w Sławie, załatwić szkołę i wyjechać. Moje nerwy są w złym stanie...
Mam ochotę pójść już teraz do tej szkoły i zacząć pracować na moją przyszłość od razu xd #cozazapał
Oceny na koniec gimnazjum niby były najważniejsze... Dostałabym się do tego liceum nawet z dwójami. Wygląd niby nie był najważniejszy, ważniejsze było to co mam w głowie... Serio? Nikt mnie tak naprawdę nie lubił, bo miałam dobre oceny. Matura jest niby najważniejsza... Gunwo, a nie matura. Do tej szkoły trzeba mieć hajs, a nie maturę. Tak samo pewnie będzie z wykształceniem. Liczy się to co się umie, potrafi, a nie to kim się jest na jakimś papierze, który można zjeść -,-
12 lat życia poszło... się pieprzyć do lasu. Niedługo może o tym napiszę.

Zakochałam się w tej piosence <3
On ma cudny, wysoki głos <3
 

 
Ostatnio zrobiło się jakoś... monotonnie. Jednocześnie nie mam czasu i się nudzę. Uczę się do matury. Uczę się i uczę i mam wrażenie, że nic nie umiem... Serio. To jest straszne. Niby wiem, ale za chwilę patrzę tak na to wszystko i stwierdzam, że nie wiem nic. Muszę zrobić wiele rzeczy związanych z nauką. Ale mi się nie chce, bo nie mam motywacji. Wiem, że muszę i pewnie zrobię to właśnie dlatego. Że muszę.
Ostatnio powtórzyłam prawie całe rośliny z biologii i mam nadzieję, że coś z tego pamiętam. Mam pamięć fotograficzną i żeby coś zapamiętać to ja muszę to mieć nie wiem... na drzwiach, ścianach, nie wiem jeszcze na czym. Najlepiej uczę się na obrazkach, schematach. Jak coś sobie przypominam to "wyświetla" mi się przed oczami strona z książki na której to było np. Tylko że ja wolno myślę... Najgorzej jest jak ktoś mnie o coś nagle spyta. I wtedy się zestresowuję, myślę że muszę odpowiedzieć i mówię byle co. Potem się zastanawiam i wiem co powinnam powiedzieć. Na szczęście kończą się już te głupie lekcje biologii i ta cała szkoła xd
Więc jak powtarzałam rośliny z biologii to natrafiłam na wierszyk, który kiedyś napisałam... Najpierw się z niego śmiałam, bo jest taki strasznie szczery i trochę z jajami. Ale potem zrobiło mi się strasznie smutno... Bo wiążą się z nim bolesne uczucia i wiele pytań: dlaczego? ;c Może za dużo wymagam... To tak mało i zarazem tak dużo... Ale nie będę znowu o tym pisać ;c To takie głupie uczucie tęsknić za kimś kogo się tak naprawdę nie zna i kto na pewno o tobie nie myśli...
Kupiłam sobie dzisiaj spodnie, sweterek i buty. Muszę poszukać jakichś fajnych przyklejanych ćwieków do tych butów, bo są trochę puste. A one będą tam dobrze pasowały ;33 Sweterek mam taki słodki, jasnoróżowy z Croppa, a spodnie jegginsy w bardzo ciemnym granacie z Bershki <3
Ostatnio nie mam czasu na malowanie, więc dodaję tylko kilka pokolorowanych szkiców, które przyszły mi do głowy tak na szybko. Ostatnio jeszcze przyszedł mi do głowy pomysł na koszulkę z wykresem pracy serca i pod spodem jakiś napis, tylko jeszcze nie wiem jaki.
Jak mnie ciągnie w tę stronę....... Bardzo, bardzo ;3
Nie będę tego komentować, bo dużo by tego wyszło. Lepiej wyobraźcie to sobie sami.
 

 
Dużo się ostatnio wydarzyło, a ja dawno nic nie pisałam. Więc od początku. W ostatni dzień kiedy Koka była w szkole, poszłyśmy na herbatkę i do miasta. Teraz czuję się tak dziwnie, bo już wyjechała do domu... Ja na jej miejscu chyba bym jeszcze została ;3 Chociażby dla ludzi, bo raczej ciężko jest się uczyć w internacie xd
Potem byłam na pielgrzymce maturzystów na Jasnej Górze!! Z nią i z innymi koleżankami <3 Jechaliśmy w nocy autokarem. I nie mogłam spać. Spałam chyba tylko pół godziny... Tzn tak, że straciłam świadomość. Wgl nie mogłam wtedy zasnąć. W domu pewnie też miałabym wtedy z tym trudności. Spóźniliśmy się na odsłonięcie obrazu na 6 rano heh bo zmiana czasu. Pamiętam ten dzień jak przez mgłę... Byłam wtedy rozchwiana i zniszczona psychicznie, emocjonalnie... Dlatego tak zareagowałam na tym koncercie, tzn "konferencji". Ogólnie jestem bardzo emocjonalna i wrażliwa i zawsze takie rzeczy mnie wzruszają. Ale dobra, nie będę o tym pisać. Wrażenia mam świetne
Po pielgrzymce spałam 12 godzin xd Dzień później przespałam cały wieczór, wstałam, poszłam się wykąpać i znowu poszłam spać hehe Kuba napisał, że Bóg chciał, żebym odpoczęła ;p Całkiem możliwe xd
Na prima aprilis przyszłam do pani Wiesi. Dawno u niej nie byłam i postanowiłam wrócić, bo jest gorzej. I mam wyniki testu preferencji zawodowych. Zainteresowania artystyczne i badawcze.
Jestem introwertycznym neurotykiem. To jest chyba najgorsza z możliwych osobowości. Przynajmniej strasznie utrudniająca życie...
Omińcie wstęp o lęku i poczytajcie dalej.
http://www.marynistyka.net/mierzejewska/neurotyk.html
Dlatego też TO uczucie nazwałam chęcią przyjaźni, bo miłość tak nie wygląda. I dlatego też sama pogubiłam się w swoich uczuciach, bo z jednej strony jest ta moja głupia osobowość, a z drugiej uczucia, które z nią nie współgrają. A między tym wszystkim jest ogromna przepaść plus brak przykładu, jakiegoś wzorca wg którego mogłabym postępować kierując się uczuciami.
Namalowałabym coś... Ale nie wiem co i jakoś brak mi zachęty. Może niedługo. Na razie mam jakieś tam szkice na brudno ;/
 

 
Dzisiaj byłam na kursie "mowa ciała w wystąpieniach publicznych" zorganizowanym przez Caritas do którego należę Strasznie się tym wszystkim stresowałam, bo trzeba było się otworzyć... Najpierw była krótka część teoretyczna, a potem zadania związane z mową ciała, ruchem, przedstawianiem itd. Ogólnie było bardzo fajnie! Ostatnia część tego kursu polegała na tym, żeby opowiedzieć o czymś przed tymi ludźmi i przed kamerą Całe szczęście zostaliśmy o tym uprzedzeni xd Ale i tak się nie przygotowałam Wzięłam tylko teczkę z moimi rysunkami xd Opowiadałam o moich zainteresowaniach - fotografii i projektowaniu mody. Ludzie mówili, że mam spokojny głos, wiem co zrobić z rękami, jestem bardzo kreatywna, szczera, autentyczna (pochwaliłam się, że robię dobre zdjęcia hehe) i to było ciekawe Mieliśmy każdemu mówić tylko o plusach po jego występie

Śmiech Mikołaja No nie mogę
(taka dygresja xd)

Patryk powiedział, że zauważył, iż bardzo lubię mówić o swoich zainteresowaniach... Hmm... Może i faktycznie tak jest, chociaż ja tego nie dostrzegam. Możliwe, że jest to spowodowane tym, że nikt tego nie docenia, nie zwraca na to uwagi, a ja tego potrzebuję...
Poza tym mam "gesty laluni" Patryk powiedział, że taka nie jestem, ale to gdzieś we mnie siedzi i zastanawiał się skąd ja to mam xd Nie wiem sama, ale już w podstawówce jak coś podawałam albo pokazywałam to robiłam to tak, że przed pokazaniem czegoś palcem wskazującym albo podaniem, wykonywałam taki miękki ruch nadgarstkiem. Taka jakby maniera xd Może tak mam od urodzenia, nie wiem heh Niektórzy geje mają takie maniery Blisko mi do gejów xd Z zainteresowań i części osobowości ogółem też. Ogółem.
Dobra, skończmy temat
Mam w sobie bardzo dużo barier. Jedne wynikają z tego, że jestem strasznie spięta, a drugie z mojego cholernie niskiego poczucia własnej wartości. Wydaje mi się, że to wszystko co ja wymyślam, robię, wszędzie, jest gorsze od tego co robią inni i w ogóle jakieś beznadziejne. Ciężko się pozbyć tego uczucia, że jest się kimś gorszym po tylu latach słuchania różnych niemiłych przymiotników na swój temat. Chcę z tym walczyć. Chcę w końcu uwierzyć w siebie i pozbyć się tego przeświadczenia. Jeszcze długa droga przede mną... Ale ludzie, szczególnie ci tam, w Caritasie, pokazują mi, że mogę i że może być lepiej. Będę starała się walczyć o to w myśl zasady: "Nigdy się nie poddawaj"
Raz myślę sobie: przecież to nie takie trudne wyjść na środek, powiedzieć coś tam itd. A raz, że nie dam rady, to takie stresujące, ja chcę już iść. To dużo zależy od ludzi i od mojego nastroju. Dziwna sprawa, bo łatwiej jest mi się otworzyć i opowiedzieć o czymś zupełnie nieznajomym ludziom niż komuś kogo znam tak już trochę bliżej. Może nie zależy mi na akceptacji obcych mi osób i dlatego. Tutaj jest jeszcze kwestia zaufania. Ludzie, jak mnie znacie chociaż trochę i ja wam zaufałam tak bardzo bardzo to zostaliście mega wyróżnieni. Do tej pory chyba największe zaufanie miałam do pewnej osoby. Jak czytasz to to o tobie. Deviantart i te sprawy. Ale to temat nie do opisywania w internecie. Tak btw to chciałabym wiedzieć co myślisz o tym wszystkim, wszystkim co do tej pory było...

Zastanawia mnie jeszcze czy to co "anioł stróż" napisał o D. jest prawdą. Bo w sumie nie dostrzegam tego. Gdyby to było prawdą to wtedy na holu mógłby w sumie coś zrobić. Tak serio to czekałam i zastanawiałam się, czy do mnie dołączy. Tak więc następna sprawa o której nie wiem co myśleć.
Następna sprawa, nauka. Chemia. Związki przyczynowo-skutkowe i zadania na syntezę i przetwarzanie wiedzy. Muszę to poćwiczyć... Niby wiem, ale jednak nie umiem tego powiązać : / Taka sytuacja.
Dlaczego ja nie czytam poleceń?????? To jest okropne ;c
Tak jeszcze wracając do tematu. Gdy nie stresuję się rozmawiając z obcymi ludźmi to to CZĘSTO i MNIEJ WIĘCEJ jest tak: Nie obchodzi mnie to czy ty mnie zaakceptujesz albo czy się ze mną zgodzisz, ale ja tak myślę i masz to uszanować.Możesz powiedzieć o mnie co chcesz, tylko żeby to mieściło się w granicach jakiejś prawdy i nie było obraźliwe : )
Jak rozmawiam z kimś kogo bardzo lubię, cenię, szanuję to to jest MNIEJ WIĘCJ tak: Tak bardzo potrzebuję twojej akceptacji, tak bardzo mi na tym zależy, że nie wiem co ze sobą zrobić, ugh stresuję się, nie wiem czy ci to powiedzieć, bo jak ci powiem to pewnie nie zechcesz więcej ze mną rozmawiać, nie chcę nic spieprzyć w naszej relacji, a co jak mnie nie zaakceptujesz bo ja uważam inaczej???
Kiedyś było jeszcze gorzej, ale to się trochę zmieniło, ale to też nie temat do opisywania w internecie. Powiązane.

Pouczyłabym się jeszcze biologii, ale już za późno xd Ja muszę wcześniej mieć jakieś doznania, emocje, radość, kontakt z ludźmi, żebym mogła przyswajać wiedzę ;33 Bo jak jest taka monotonia i w kółko ta nauka od rana do wieczora to jestem zmęczona i mi nic nie wchodzi ;c
Jeszcze o mojej chudości. Jak na siebie patrzę np z góry albo w lustrze to widzę, że mam gruby tyłek, brzuch i w ogóle średnio to wygląda. A jak zobaczyłam siebie na filmiku ze studniówki to po prostu masakra... Sam szkielet w porównaniu do innych. Ale lubię swoją figurę i jak widzę siebie w lustrze to nie wydaję się sobie taka strasznie chuda... Serio. Widzę siebie normalnie. A co do twarzy to w lustrze jest spoko, a na tym filmiku ze studniówki to jakaś porażka po prostu... Normalnie moja twarz tam jest straszna. Nic tylko wyciąć.
Ja chcę studniówkę jeszcze raz. Wgl widać na tym filmiku kogo kamera lubi hehe Muszę obejrzeć całość w domu, bo tylko na wychowawczej oglądaliśmy fragmenty. I zdjęcia też xd
Czuję się dziwnie... Tak dwojako. Super, ale pod spodem gorzej. I tak jakoś zadziwiająco lekko... Tak bezproblemowo... I nie chce mi się spać. Dziwny jest ten stan...
 

 
Niby "pieniądze szczęścia nie dają". Ale wyobraźmy sobie, że nie mamy pieniędzy. Nie mamy za co zapłacić czynszu, kupić chleba, nowych butów... Jesteśmy szczęśliwi? Nie, bo martwimy się cały czas czy nas nie wywalą z mieszkania albo czy będziemy mieli co jeść. W tym powiedzeniu nie ma mądrości.
Co jest ważniejsze. Wygląd czy inteligencja...
Teraz jak ktoś chce "wybić się na asku", dostawać dużo lajków, być rozpoznawalnym to pisze jak to on szanuje wszystkie dziewczyny, tylko charakter się liczy, wygląd nie ma znaczenia, kochaj sercem, nie oczami itd. A dziewczyny w to wierzą i zachwycają się "chodzącym ideałem". A to gunwo prawda. W rzeczywistości taki Bosky czy tam jakiś inny nawe nie spojrzałby na dziewczynę, która by mu się nie podobała wizualnie, a już na pewno nie byłby z nią w związku. Inteligencja, charakter bardzo się liczą, owszem, ale wygląd chyba jeszcze bardziej. Co z tego, że jakaś dziewczyna ma same piątki, jest mądra, błyskotliwa, dużo wie jak jej to gunwo daje, bo inni naśmiewają się z jej wyglądu, ciuchów, braku makijażu, fryzury, lekceważą ją i nie traktują poważnie. Inteligencja się liczy, ale ludzie chętniej i uważniej słuchają tych lepiej wyglądających.

A dzisiaj tak ciemno... I mi tak smutno... I tak samotnie... Że przytulam się do... a nieważne.

Ostatnio zauważyłam, że zrobiłam się jakaś... nudna. Wolę NIESTETY częściej iść gdzieś sama niż z ludźmi. Nie jestem już taka jak w gimnazjum, że śmieję się praktycznie ze wszystkiego. Czuję się ograniczona. Zniknęła gdzieś moja dawna beztroska... Mam nadzieję, że jak się stąd wyprowadzę, trafię w inne środowisko, może bardziej luźne, żywe...? to to znowu wróci. Jak na razie nie mogę tutaj oprzeć nóg o krzesło, bo je niszczę, nie mogę krzyczeć ani głośno mówić, bo sąsiedzi będą nas obgadywać, nie mogę też wyjść normalnie z domu. I przenoszę te wszystkie więzy na relacje z innymi ludźmi... I jestem zamknięta. I boję się, że nie zaakceptują mnie taką jaką jestem. Boję się czegoś spieprzyć i że nie będą chcieli więcej ze mną rozmawiać. Chociaż teraz nie chcą. To jest taki pesymizm...
Mam smutny dzień.

"Don't make me sad, don't make me cry
(...)
And the road gets tough
I don't know why
Keep making me laugh, let's go get high
(...)
I was so confused as a little child
Tried to take what I could get
Scared that I couldn't find
All the answers honey"
  • awatar zelka115: Zgadzam sie z Tobą, pieniądze szczęścia nie dają,ale w sumie za pieniądze można kupić coś co to szczęście może wywołać. Co do spraw wyglądu- tesz racja. Nie jestem ładna i nie jestem "fejmem" ale ci którzy mnie lepiej poznali chyba stwierdzili,że mimo nie najlepszego wyglądu "mam coś w sobie" i dalej przy mnie trwają. To dodaje sił. Czasem takie zamulanie, zamknięcie, odcięcie się od innych rzeczy może przynieść pozytywne skutki. A piosenka świetna *.*
  • awatar Niepowtarzalny blog: Zgadzam się z tym, że pieniądze szczęścia nie dają, bo bez nich nie da się żyć :/ Zapraszam do mnie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zacznę od spotkania z Iwonką dzisiaj Byłyśmy w Focusie, fajnie było Lepiej niż ostatnio xd Tylko musiałam szybko iść na autobus, więc długo nie byłam ;c Poza tym Iwa miała ciężką torbę ;c
Ale mnie teraz zmuliło...
W ogóle zastanawiam się ile jeszcze razy zawiodę się na ludziach. Z reguły zakładam, że każdy jest dobry, każdy ma uczucia, jest człowiekiem, indywidualnością, ma swoje zalety... Ale często okazuje się, że ludzie których uważałam za dobrych, mających wiele zalet, posiadających uczucia, okazują się zupełnie inni. Przynajmniej wobec mnie. Przestanę się na wszystkim i wszystkich zawodzić chyba wtedy kiedy już nie będzie na czym. To tak ogólnie.
Jutro coś napiszę, bo dzisiaj już nie myślę ;/
No comments
 

 
Napisałam wczoraj o tym, że trzeba akceptować siebie i swoje ciało, doceniać to kim się jest i jak się wygląda, ale sama nie umiem. Jestem dla siebie brzydka, odrażająca, czuję się czasem jak potwór wśród wszystkich pięknych ludzi dookoła. Ale nie chcę, żeby moje koleżanki ani żadne inne dziewczyny zamartwiały się swoim wyglądem... One nie mają do tego powodów. I tak przecież nie zmienią sobie twarzy.
Spytałam dzisiaj Agnieszkę, czy zawsze będę czuć się gorsza od innych i będę mieć takie niskie poczucie własnej wartości... Napisała, że tak, bo nikt mnie nie docenia z tych, którzy powinni.
Dla mnie każdy musi sam siebie doceniać, bo ludzie tego nie zrobią. Ludzie zajmują się sobą, własnymi sprawami, nie mają czasu dla innych. I ich nie doceniają. Dlatego każdy musi dbać o siebie. Problem w tym, że ja sama siebie nie doceniam. Kiedyś myślałam, że ludzie mnie uratują od samej siebie... Że mnie docenią, pokażą inną rzeczywistość, pokochają... Niestety tak nie było i nie ma. Takie żałosne złudzenia. Chociaż pewna osoba pokazała mi część lepszego świata... Takiego radosnego, pełnego życia, emocji, szacunku do innych... Ale okazało się, że ja nie mogę do niego należeć. Nie jestem taka wyjątkowa.
Poza tym wszystkim... Za bardzo przywiązuję się do ludzi, których dobrze nie znam. Oni nie wiedzą, że ja się do nich przywiązuję, a potem jest mi przykro jak odchodzą i znajdują sobie innych, lepszych ludzi do rozmowy, a o mnie zapominają... Z drugiej strony staram się nie przywiązywać do ludzi, których mogłabym nazwać przyjaciółmi, bo boję się, że ich stracę... Wolę być dla nich niż pozwalać im, żeby oni byli dla mnie...
 

 
(Ona jest owinięta szalem)

Wbrew pozorom nie chodzi mi o sam ubiór. Dużo dziewczyn zrobiłoby wszystko, żeby zyskać akceptację, miłość i uwagę chłopaków. Począwszy od przesadnego eksponowania swojego ciała (mam tu na myśli np style niektórych dziewczyn z portalu wiocha.pl - nienawidzę tej strony tak btw) aż do zgadzania się na seks, kiedy nie są jeszcze na to gotowe po to, by nie stracić chłopaka. Ale nie tylko to mam na myśli. Także kompleksy. Ważysz więcej niż twoje koleżanki - myślisz, że musisz schudnąć, najlepiej tak, żeby wyglądać jak modelki, bo inaczej żaden chłopak się tobą nie zainteresuje. Wiem, że trzeba dbać o siebie. Zdrowe odżywianie to podstawa, ruch też jest ważny. Ale nie trzeba się zamartwiać swoim wyglądem... Jesteście smutne, bo nie jesteście wystarczająco chude, nie macie twarzy jak z photoshopa, nie wyglądacie jak modelki z wybiegów np Victoria's Secret. Pomyślałyście, że może nie każdy chłopak szuka takiej dziewczyny? Możecie być idealne dla kogoś takie jakie jesteście. Nie trzeba się wykańczać, żeby zdobyć akceptację otoczenia i miłość ludzi.
Mam też na myśli reakcje i odpowiedzi niektórych dziewczyn na zaczepki chłopaków.
- Ej, laska ale masz świetne cycki! Ale dupa z ciebie! Przeleciałbym cię, mmmm... Mogę cię dotknąć? itp, itd
A one co?
"O jak super, zainteresował się mną, a może by się z nim umówić, o a może jutro założę bluzkę z większym dekoltem, pochwalę się swoimi cyckami, o i legginsy założę, chętniej się ze mną umówi, o i muszę kupić jeszcze więcej fluidu, bo będzie widać mi pryszcze itd"
Ale nie zauważają tego, że ten facet kocha tylko i wyłącznie ich ciało. Charakter, osobowość, wnętrze ma gdzieś, ważny jest dla niego tylko seks. Dlatego szanujmy swoje ciało... Po to są ubrania, po to jest moda, żeby z tego korzystać. Można ubrać się podkreślając swoje atuty, nie trzeba koniecznie się rozbierać, żeby ktoś zauważył piękno naszego ciała.
Każdy człowiek na świecie ma inną twarz i każdy jest na swój sposób ładny. Jakaś osoba może być dla kogoś brzydka, okropna, odrażająca, a dla innej osoby może być ósmym cudem świata... Pamiętajcie o tym...
Nudno by było jeśli na świecie żyłyby tylko klony modelek i modeli powszechnie uważanych za najpiękniejszych i najprzystojniejszych. Każdy jest inny i piękny na swój sposób. Doceńcie to jacy jesteście.
 

 
Zacznę od tego, że wkurwiłam się dzisiaj w bibliotece miejskiej. Okazuje się, że nie można przedłużyć książki po terminie, tylko trzeba ją zwrócić i wtedy można wypożyczyć jeszcze raz, bo inaczej nie można wypożyczyć innej... W dodatku pracownice są na tyle leniwe, że nie chce im się wpisać kilku wyrazów w wyszukiwarkę... Trzeba mieć spisane z internetu sygnatury książek, które chce się wypożyczyć. W dodatku panie są niezwykle złośliwe. Ich praca polega tylko na siedzeniu i wyciąganiu od ludzi jak największej sumy pieniędzy. Na przykład nie można ustalić sobie terminu zwrotu książki tylko trzeba co miesiąc przedłużać, bo inaczej jest naliczana kara. Zdecydowanie nie polecam.
Nigdy żadnych urzędników, urzędniczek, spraw urzędowych, prawa, zasad, reguł, funkcjonalności, oficjalności i tym podobnych -,-
Czasem mam ochotę przywalić takim ludziom dla których jakieś gówniane prawa i statusy są ważniejsze niż normalne życie i uczucia.
Druga sprawa: DZIECI. Tak, znowu dzieci. Wszyscy już wiedzą, że nie chcę ich mieć xd Ale tak: po co ludzie mają dzieci? Moja mama dzisiaj spytała się mnie, czy będę nosić jeszcze do szkoły jakąś tam bluzę, powiedziałam, że nie, a ona coś tam (w kontekście mnie i wychowywania), że po co się starać jak i tak nic z tego nie ma... A co miałoby być? Po co ludzie chcą mieć dzieci? Po co im ten kłopot? Zamiast zajmować się sobą, swoją karierą, wychowują dzieci, które i tak potem będą żyć tak jak będą chciały, założą nowe rodziny, a oni nic z tego nie będą mieli. Bo jakby tak się zastanowić to nie przychodzą mi do głowy żadne korzyści dla rodziców płynące z posiadania dzieci. Moja mama mogłaby pracować, a nie pracuje, bo mnie urodziła.
"Pedagogika" Andrzeja Bursy pokazuje ten sposób myślenia:

Z dziećmi trzeba surowo
Zamiast płaszcza łach
Ubierz łach
Zapnij łach
Szanuj łach
Ten łach to moja praca
Moje wyprute żyły
Ten łach
Moje stracone złudzenia
Moje niedoszłe posłannictwo
Moje złamane życie
Moja martwa perspektywa
Wszystko ten łach
Ubierz łach
Zapnij łach
Szanuj łach

Szczególnie środek tego wiersza:
"Ten łach
Moje stracone złudzenia
Moje niedoszłe posłannictwo
Moje złamane życie
Moja martwa perspektywa"

Na polskim nauczycielka powiedziała, że to jest straszne, brutalne itd.
Ale to życie. Po prostu. Taka jest rzeczywistość.

Jak już jestem przy wierszach, to ten z dzisiaj bardzo mi się podoba:

Wisława Szymborska - "W rzece Heraklita"

W rzece Heraklita
ryba łowi ryby
ryba ćwiartuje rybę ostrą rybą
ryba buduje rybę, ryba mieszka w rybie
ryba ucieka z oblężonej ryby.

W rzece Heraklita
ryba kocha rybę
twoje oczy - powiada - lśnią jak ryby w niebie
chcę płynąć razem z tobą do wspólnego morza
o najpiękniejsza z ławicy.

W rzece Heraklita
ryba wymyśliła rybę nad rybami
ryba klęka przed rybą, ryba śpiewa rybie
prosi rybę o lżejsze pływanie.

W rzece Heraklita
ja ryba pojedyncza, ja ryba odrębna
(choćby od ryby drzewa i ryby kamienia)
pisuję w poszczególnych chwilach małe ryby
w łusce srebrnej tak krótko
że może to ciemność w zakłopotaniu mruga?

Piękne...

Niedługo napiszę o akceptacji siebie, wyglądzie itd. Ale to jutro jak ogarnę mój rysunek. W sensie, że dopracuję komputerowo xd Bo zdjęcie jest bardzo kiepskie ;c
W ten weekend muszę poprawić odpowiedź z polskiego, nauczyć się na syntezę, zrobić arkusz z matmy i zrobić zadania z chemii. Matma... Niby dla rozszerzenia podstawa jest dziecinnie prosta, ale ja nie rozumiem wielu rzeczy, wielu zagadnień na przykład nie mieliśmy i nie wiem jak zrobić niektóre zadania... Ciekawe jak mam się teraz sama tego nauczyć.

W ogóle zastanawiam się co mam myśleć o TYM wszystkim... Mam "wspomnienia" milsze i raniące. Nie wiem w stronę których lepiej pójść... To nie polega na staraniu się, wiem... Ale starałam się stać się osobą bardziej wartościową, interesującą, osobą, która coś sobą reprezentuje, jest w jakiś sposób ciekawa, godna uwagi... Staram się ciągle. Dużo jeszcze mi brakuje. Nawiązując do "rozmowy" zinterpretowałam pewne zdanie tak, że wg rozmówcy jestem bezwartościowym, pustym człowiekiem...
Ktoś mi powie co mam o tym myśleć..?

Co do Boga... Znowu. Modlitwa jest rozmową z Nim... Ale ja nie słyszę odpowiedzi...
  • awatar Gość: Przeraziłam się... :( Przecież dzieci nie ma się dla jakichś korzyści, tylko dla MIŁOŚCI!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiaj był bardzo przyjemny dzień Byłam z tatą najpierw na pizzy i "pierożkach" w NoBo bistro, a potem na spacerze w lesie koło amfiteatru ;3
Przez chwilę czułam się jakby były wakacje xd Ale jeszcze za zimno ;c
Ostatnio zastanawiałam się nad słowami pewnej osoby, która powiedziała, że wkurzają ją ludzie, którzy mówią, że świat jest zły, bo tak naprawdę taki nie jest. Po kilku chwilach zastanowienia doszłam do wniosku, że postrzeganie świata zależy od otoczenia w jakim ktoś się znajduje. Jeżeli wokół tej osoby są ludzie, którzy ją poniżają, nie szanują, ranią, zadają dużo bólu, powodują to okropne uczucie, że jest nic nie warta i mogłaby nie żyć to trudno, żeby uważała, że świat jest dobry. Dla ludzi, którzy są kochani przez otoczenie, czują się potrzebni i czują, że gdzieś należą świat może być idealnym miejscem. Postrzeganie świata jest kwestią indywidualną. Ludzie, którzy tkwią w głębokim stanie depresyjnym nie potrafią dostrzegać radości w życiu... Z różnych powodów. Na przykład dlatego, że się boją. Najgorszy jest brak nadziei na lepsze życie. Gdy nie ma nadziei, wtedy prosta droga do samobójstwa... Samobójcy nie mają nadziei. Żadnej. To jest w tym wszystkim najstraszniejsze. Mogłabym się rozpisać na temat samobójców, ale nie w tej chwili.
Dodam jeszcze kilka zdjęć z dzisiaj: ri.pinger.pl/pgr312/5d64e4da0007df9a531cce17/20140309_143457.jpgri.pinger.pl/pgr40/771b653600249df7531cce94/20140309_142624.jpg
 

 
Wszyscy narzekają na poniedziałki, nienawidzą ich i chcieliby, żeby weekend trwał wiecznie... Ja tam nie mam nic do poniedziałków. Nawet je lubię Życie byłoby nudne i nie miałoby sensu, gdybyśmy nie chodzili do szkoły i z nikim się nie spotykali. Większość z tego co uczymy się w szkole jest niepotrzebne albo to tylko taka teoria, z którą nie wiadomo co zrobić, bo ciężko wykorzystać w praktyce. Ale poza nauką w szkole są ludzie, których lubimy. Ostatnio na religii było o sposobach wychowawczych... Było opisane czyjeś tzw. "świadectwo", w którym było, że tam w ich rodzinie ze sobą rozmawiają, rozwiązują wspólnie problemy, mają jakieś rady rodziny itp itd. I że to jest normalne, zwyczajne, naturalne itd. A u mnie tak nie ma. Kiedyś jak jeszcze mówiłam o swoich problemach (w podstawówce) to zawsze było, że to moja wina i że to ze mną jest coś nie tak, wszystko źle robię itd. Więc przestałam mówić. Tutaj nie ma normalnych rozmów. Dlatego jak ktoś w szkole mnie pyta "co tam, jak tam" itp to zawsze się spinam i nie wiem za bardzo co powiedzieć : /
Poza tym wątpię czy kogoś wgl interesuje to jaki mam dzień, jak się czuję, bo może źle, ale nieważne itd. Zawsze mówię, że jest dobrze nawe jak jest źle. Zawsze słucham innych, a o sobie rzadko coś mówię. W sumie lubię słuchać ludzi. Napisałabym jeszcze o czymś, ale to zbyt prywatne, nawet dla samej mnie xd
Wreszcie kupiłam spodnie! xd Nie są za duże w pasie i nie trzeba ich nawet skracać! Bershka <3 Czasem myślę, że nikt ani nic nie jest już w stanie mnie zranić... Cokolwiek byście zrobili to albo to już było albo mam na to totalną wyjebkę, bo po co się przejmować głupimi ludźmi. YOLO : ) Albo po prostu bardziej się już nie da mnie zranić. A teraz coś o poście. Nienawidzę środy popielcowej. Wkurza mnie ta cała szopka. Zaczyna się czas umartwiania się... Może sama idea tego jest w jakiś sposób wartościowa, bo można zastanowić się nad sobą, nawrócić się np albo "pogłębić relacje z Bogiem". Ale to wszystko psują fanatycy dla których zakłóceniem Wielkiego Postu jest nawet śmiech albo muzyka w sklepach... Dlaczego miałabym przez ten czas się nie śmiać, nie zachowywać głośno, nie być radosna, nie uprzyjemniać sobie życia? Bo ktoś mi tego zakazuje? Po co mam odmawiać sobie przyjemności przez cały ten czas? I tak przez całe życie muszę z czegoś rezygnować...
Mam wrażenie, że całe moje dotychczasowe życie było oddawane dla dobra innych, szczególnie dla jakichś egoistycznych zachcianek mojej mamy. Wspaniałe oceny w podstawówce i gimnazjum z których gunwo mam = zakaz spotykania się po lekcjach ze znajomymi na zawsze, nauka cały czas, bo jak dostałam 4 to jestem głupia i się nie nauczyłam, bo nie mam 5 itd. Dlatego mam taki, a nie inny stosunek do wszelkich postów, umartwiania się i ascezy z całym szacunkiem do Boga na którego powinnam może zwrócić w tym czasie większą uwagę. Nadal czasem mam wrażenie, że to jest nie w porządku, że mogę być szczęśliwa...
Poza tym za dużo jem.
Wszystkie zdjęcia są moje, wszelkie prawa zastrzeżone : )
A to nie wyszło xd Generalnie to są projekty koszulek. W sumie jeden, a to drugie to nadruk. Na pierwszym czarne to skóra xd To drugie zdjęcie z białym napisem "VENUS!" to "projekt" nadruku do innej koszulki. Napis powinien być chyba czarny xd Powinnam zrobić to w jakimś programie do tego przeznaczonym, ale teraz jest za późno, żeby go ściągać ;p
Ta wersja lepsza:
 

 
Przede wszystkim muszę napisać o spotkaniu z Koką Zaprosiła mnie na ciasto z okazji swoich urodzinek <3 Poszłyśmy do Karmelu i jadłyśmy gofry Były pyszne. Herbatka zielona jaśminowa też ;33 Dużo dało mi to spotkanie. Ogólnie ciężko mi jest zaufać komuś tak, żeby opowiadać o sobie i moich osobistych sprawach. Jak już komuś zaufam to jest to duży wyjątek... A jej wtedy zaufałam. I ona mi też. Dziękuję za wszystko <3
Mogę pisać miliony rzeczy na blogu, ale to nie ma żadnego znaczenia. Ktoś mi ostatnio napisał na asku, czy nie boję się, że jestem zbyt wylewna na asku i na blogu. A czy to co ja tu piszę ma jakieś znaczenie i coś z tego wynika? Bo ja mam wrażenie, że nic Poza tym nie piszę aż tak dużo prywatnych rzeczy. Tajemnic mam dużo więcej
Tak sobie pomyślałam, że czas na zmiany i powinnam się bardziej otworzyć. Ale to trudne. Ale jest lepiej I będę próbować.
Teraz o spotkaniu z Iwonką w zeszły piątek. Iwa ma bloga, wbijajcie: http://iwa1.pinger.pl/#_=_
Spotkanie wgl nie wyszło, bo nie byłam w nastroju do rozmów. Iwa jest trochę skryta, ja też i tak średnio w sumie to wyglądało... Ale następnym razem mam nadzieję będzie lepiej xd <3
Jeszcze o spotkaniu dzisiaj z Kasią Zaprosiła mnie do swojego pokoju, który wynajmuje, a potem poszłyśmy do miasta. Kasia miała dzisiaj dzień zakupów hehe Wybrałyśmy razem torbę dla niej, kosz na śmieci i różne takie tam xd Zabawnie było ;p
Wgl zapomniałam o tłustym czwartku haha Zjadłam w sumie 4 pączki, 2 wczoraj i 2 dzisiaj xd Jak przeczytałam to:
To sobie pomyślałam, że nigdy tego nie spalę A ja nie chcę przytyć, bo będę gruba. Ale dzisiaj przeszłyśmy się trochę z Kasią
Wczoraj wgl poszłam spać po 20 xd Ale jeszcze czytałam biologię i potem chwilę na internecie. Wyspałam się! xd Ale za mało, bo teraz znowu mam zmułę. Ciągle spaaaaać... Podobno ludzie samotni więcej śpią... A smutni więcej się śmieją... Obydwa są prawdziwe.
Muszę kupić sobie spodnie. Najlepiej czarne i cienkie rurki, najlepiej jegginsy bo są miękkie i miłe w noszeniu. Tylko wszystkie odstają mi w pasie -,- Co za pech.
Tutaj coś z dzisiaj. Na dole też ma być futro ;3 To miała być całkiem inna sukienka, ale wyszło tak:
Źle się dzisiaj czuję fizycznie, poza tym wszystko jest takie zwykłe i wszystko mnie wkurza. Wczoraj wręcz się wkurwiłam na kole z biologii, bo pisaliśmy maturę na punkty w parach, nie dość, że pisałam sama, bo tak wyszło to jeszcze nauczycielka omawiała na cały głos prezentacje z gimbazą i nie mogłam się skupić! W dodatku jeszcze wszyscy wokół mnie gadali! Grrr....

Piękna piosenka z dojrzałym i szczerym tekstem prosto z wnętrza... Dziękuję, Kinga
Oczywiście uczę się do matury no nie... xd
Pozdrawiam xoxo : *
  • awatar Gość: no i masz się zwierzać, masz rozmawiać z ludzmi
  • awatar Zawsze z nim.: No dzięki za to z tymi pączkami, teraz wiem, ze jestem gruba! xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ciekawe czy już będzie tak ciepło przez cały czas ;3 Mogłoby być <3 Od razu poprawia mi się humor Jest tak pozytywnie, miło ;3 Mam jakieś plany na przyszłość, ciekawe czy zmienią się przez te kilka miesięcy Na razie się na to nie zanosi, ale mogę zmienić w ciągu np dwóch dni xd
Co do nauki pozostaje mi poprawić odpowiedź maturalną z polskiego, zrobić wreszcie bibliografię xd, uczyć się do matury i robić wszystko na bieżąco... I tak brzmi nieciekawie ;p
Moje zadowolenie teraz +100 przy muzyce <3
Ciekawe, czy on dalej jest do mnie tak negatywnie nastawiony... Chciałabym, żeby tak nie było ;3 Moje postrzeganie jego osoby prawie się nie zmieniło od czasów pewnej lekcji. Prawie. Zmieniło się trochę w sensie takim, że nie ma w tym tyle emocji i wszystkiego z tym związanego xd Zostało to co o nim myślę i chęć bliższej znajomości xd Bardziej to ja się zmieniłam przez ten czas. Przynajmniej wewnętrznie. Poukładałam siebie przynajmniej trochę, jest we mnie więcej samodzielności, luzu przede wszystkim, nie jestem nastawiona tylko na pesymizm, staram się myśleć o tym co robię ;p
To poniżej miało wyglądać trochę inaczej, no ale... xd
Kocham tą piosenkę niżej, odkryłam ją dzisiaj i słucham chyba piąty raz Może nie za tekst ją lubię, ale za muzykę haha
Tak sobie ostatnio pomyślałam o stylówce na wiosnę ;3 Trampki takie amerykańskie z Daichmana za 69zł, czarne jegginsy, jakaś koszulka np biała z jakimiś napisami albo jasnożółta, rozpuszczone, proste włosy i amerykańska czapka daszkiem <3 <3 <3
Miłego wieczoru <3 <3
 

 
Bunt przeciwko istniejącej rzeczywistości, zasadom, regułom, formom, znajdowanie innych, niecodziennych zjawisk, rzeczy, umiejętność patrzenia, oderwanie się od zwyczajności, szukanie czegoś nowego. Bunt przejawia się przez chęć zmiany rzeczywistości, otaczającego nas świata, siebie samych. Sztuką może być tworzenie własnego stylu, kreacja siebie, swojego wyglądu. To jest bunt, chęć pokazania swojej odmienności, niezgody na warunki panujące na świecie, odizolowanie się od reszty ludzkiej populacji, gdy widzi się ich błędy i całe zło. Artyści nie bez powodu przedstawiali w swoich dziełach to co im się nie podoba...
Ja mam dość ograniczeń, zasad, reguł, sztywnego myślenia, utartych mechanizmów, dziwacznych konwenansów, strachu, schematów, form itp. Bunt we mnie jest i będzie do końca życia. Amen.

Podobno prostota jest teraz w modzie...
  • awatar Afiyah: niektóre projekty są niezłe :)
  • awatar Gość: artystka ,<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ludzie coraz mniej zwracają uwagę na uczucia. A przecież to jest najważniejsze... Ciągle ranią wszystkich wkoło, nie pozwalają im rozwijać skrzydeł, sprawiają, że inni się boją... Brakuje im uczuć. Są zimni, poważni, wyniośli. Swoje problemy i frustracje wyładowują na najbliższych... Poza moim wnętrzem jest bardzo zimno. Nie ma akceptacji, ciepła, miłości, zrozumienia... Boję się takiego świata. Nie ma tu miejsca na pocieszenie, wysłuchanie, rozmowę, przytulenie. Jest zbyt zimno, żeby anioły mogły latać...
 

 
Wgl to wszystko co czarne ma być czarne jednakowo, a nie tak jak tu wyszło ;o Teraz mi się wydaje, że jest za mało jakichś dodatków, kresek, falbanek itd. Ta prosta kreska powinna być chyba grubsza, bo ma się zgrać z konturem kołnierza. Ale dobra, nic xd

We wtorek byłam z Kasią w hospicjum na Dniu Chorego z Caritasu. Musiałam jechać autobusem (11 przystanków o 8.56 xd), bo tacie zeszło powietrze z koła ;p Brak organizacji na tym dniu chorego. Przyszłyśmy, a tam nikt nie wiedział, że jakieś wolontariuszki z Caritasu mają przyjść Ale spoko. Potem doszły jeszcze 2 dziewczyny. Czytałam na zmianę z Kasią modlitwę wiernych, Kasi poszło dobrze, mi nie xd Przyjęłyśmy sakrament namaszczenia chorych Musiałyśmy siedzieć w tym kościele w samych koszulkach Caritas, a było w chuj zimno -,- Była telewizja, fotograf, dziennikarki i takie tam xd Na szczęście nie przeprowadzali z nami wywiadu hahaha Potem rozdawałyśmy słodycze i obrazki. Wracałyśmy z Kasią na pieszo taki kawał drogi i jeszcze łaziłyśmy po deptaku i robiłyśmy sobie zdjęcia xd Fajnie było. Polecam każdemu CARITAAAS! co...
P.S dodałam coś jeszcze do poprzedniego wpisu